Strona główna Blog Strona 309

Przygotowani na „szóstkę”

0

Już tylko kilka dni dzieli nas od rozpoczęcia Indywidualnych Mistrzostw Europy w tenisie stołowym w Warszawie. O przygotowaniach do tej imprezy rozmawiamy z Kamilem Dziukiewiczem, wiceprezesem Polskiego Związku Tenisa Stołowego, menadżerem pingpongistów jarosławskiego Sokołowa.

 

Czy wszystko jest już dopięte na ostatni guzik? Jak to wygląda od strony organizacyjnej?

Kamil Dziukiewicz: Organizacyjnie jesteśmy przygotowani na „szóstkę”. Przygotowania do turnieju są już na ostatniej prostej. Jestem przekonany, że będzie to świetna impreza, która z pewnością na długo pozostanie w naszej pamięci. Ostatnie tygodnie upłynęły nam pod znakiem rozgrywania turniejów rangi Mistrzostw Polski w kategoriach młodzieżowych. W Gliwicach rywalizowali młodzieżowcy, w Ustrzykach Dolnych juniorzy a w Ostródzie żacy. Te zawody pokazały, że organizacja turniejów ogólnopolskich jest na bardzo wysokim poziomie. Miałem okazję z bliska oglądać zmagania w Ustrzykach Dolnych, Gliwicach, Dębicy i Bilczy (w tej miejscowości odbyło się Grand Prix Polski weteranów – dop. red).

Mówi się o pewnym schemacie organizacji imprez ogólnopolskich.

D.: Zgadza się, jest coś takiego. Chciałbym, aby wszystkie turnieje rozgrywane były w podobnej scenerii i według ustalonego schematu. Myślę, że to podniesie nie tylko prestiż zawodów, ale sprawi, że same imprezy staną się bardziej atrakcyjne dla kibiców. Ponadto od nowego sezonu planujemy skrupulatniej weryfikować hale, na których rozgrywane będą turnieje i mecze ligowe na szczeblu centralnym.

Przy tego typu turniejach nie można nie wspomnieć o pieniądzach. Wiadomo już, że od nowego sezonu wzrośnie pula nagród finansowych.

D.: Dotychczas organizatorzy krajowego czempionatu wśród seniorek i seniorów przeznaczali na premie dla zawodników kwotę 30 tysięcy złotych. Cieszę się, że na mój wniosek pula nagród wzrosła dwukrotnie.

Indywidualne Mistrzostwa Europy będą ukoronowaniem kończącej się we wrześniu kadencji aktualnego Zarządu.

D.: Turniej w Warszawie będzie wspaniałym zakończeniem tej kadencji Zarządu PZTS, bo jak wszyscy wiemy, we wrześniu zostanie wybrany nowy Zarząd i Prezes. Niestety, turniej odbędzie się bez udziału publiczności. Musimy pamiętać, że tuż po zakończeniu mistrzostw w Warszawie czekają nas Igrzyskach Olimpijskie w Tokio, a bezpieczeństwo zawodników jest dla wszystkich najważniejsze.

 

***

 

Trzecie miejsce Flaumenhafta

Wojciech Flaumenhaft, uczeń Szkoły Mistrzostwa Sportowego i zawodnik Kolpingu Jarosław, zajął trzecie miejsce w ogólnopolskim turnieju Pinga Cup w kategorii skrzatów. Turniej ten uważany jest za nieoficjalne mistrzostwa Polski w tej grupie wiekowej.

W sobotę w Grodzisku Mazowieckim rywalizowali tenisiści stołowi młodego pokolenia z całej Polski. W silnej stawce świetnie spisał się Wojciech Flaumenhaft, który zajął trzecie miejsce. W końcowej klasyfikacji reprezentant Kolpingu uległ tylko Ignacemu Sławińskiemu i Miłoszowi Grocholskiemu. Wojciech Flaumenhaft na co dzień trenuje w Akademii Tenisa stołowego w Jarosławiu.

Chotyniec najlepszy w Pruchniku

0

Piłkarski turniej dla uczniów szkół podstawowych z powiatu jarosławskiego, rozgrywany na stadionie w Pruchniku zakończył się wygraną ekipy SP Chotyniec. Cztery najlepsze drużyny już 15 czerwca zagrają w finale dwóch turniejów „Śladem Bogdana Zająca” – miejskiego i powiatowego, który odbędzie się na stadionie MOSiR w Jarosławiu.

 

Mecze fazy grupowej grano na czterech boiskach. Startowały drużyny SP w Rudołowicach
SP w Chłopicach, SP w Wierzbnej, SP w Chotyńcu, SP w Łowcach, SP w Kramarzówce, SP w Jodłówce, SP w Pawłosiowie, SP w Wólce Pełkińskiej, SP w Dobkowicach, SP w Cieszacinie Wielkim, SP Nr 1 w Pruchniku, SP w Surochowie, SP w Skołoszowie, SP w Ostrowie, SP w Makowisku, SP w Tuczempach, SP w Sośnicy, SP w Korzenicy, SP w Zamiechowie, SP w Roźwienicy, SP w Czelatycach, SP w Morawsku i SP w Świętem.

W półfinale zmierzyły się drużyny z Cieszacina Wlk., Makowiska, Korzenicy i Chotyńca. O zwycięstwie szkoły z Chotyńca zdecydowały rzuty karne. Najlepszym piłkarzem turnieju został Piotr Kowałyk, a piłkarką Klaudyna Konieczny. Za najlepszego bramkarza uznano Kacpra Gwóździa. Królem strzelców został Łukasz Dziadowicz. Rywalizacja toczyła się o puchar starosty Stanisława Kłopota. Organizatorami zawodów byli Starostwo Powiatowe w Jarosławiu. Gmina Pruchnik oraz Szkoła Mistrzostwa Sportowego w Jarosławiu. Patronat honorowy objął poseł na Sejm Tadeusz Chrzan.

 

Miejsca na podium zajęli:

  1. SP w Chotyńcu
    2. SP w Korzenicy
    3. SP Cieszacin Wielki
    4. SP Makowisko

 

Spłonęło BMW

0

W środę, 2 czerwca doszło do pożaru samochodu osobowego na autostradzie A4 w Chłopicach.

 

Niemal doszczętnie spalił się samochód osobowy marki BMW.

– Funkcjonariusze ustalili, że kierujący BMW obywatel Niemiec w trakcie jazdy zauważył dym, który wydobywał się spod pokrywy silnika. Kierujący zjechał na pas awaryjny i opuścił pojazd – informuje asp. szt. Anna Długosz, rzecznik prasowy KPP w Jarosławiu.

W akcji gaśniczej brali udział strażacy z Jarosławia, Radymna i Pawłosiowa.

 

EK, fot. OSP KSRG Radymno

Centrum Integracji Społecznej oficjalnie otwarte

0

W poniedziałek, 31 maja odbyło się oficjalne otwarcie i poświęcenie Centrum Integracji Społecznej w Chałupkach.

 

Otwarcie Centrum poprzedziła   Msza św. w Kaplicy w Chałupkach odprawiona przez dziekana ks. prał. Tadeusza Gramatykę, który dokonał również poświęcenia. Uroczystego przecięcia wstęgi na czele z wójtem Gminy Przeworsk Danielem Krawcem dokonali: Anna Schmidt minister Rodziny i Polityki Społecznej, Tadeusz Chrzan poseł na Sejm RP, Jerzy Jęczmienionka dyrektor Regionalnego Ośrodka Polityki Społecznej w Rzeszowie, Marcin Zaborniak dyrektor Generalny Podkarpackiego Urzędu Wojewódzkiego w Rzeszowie, Jacek Kierepka Wicestarosta Przeworski, Andrzej Ruchała przewodniczący Rady Gminy Przeworsk, Stanisław Strączek kierownik Centrum Integracji Społecznej.

Centrum Integracji Społecznej mieści się w Chałupkach na pierwszym piętrze szkoły podstawowej. Rozbudowa budynku wraz ze zmianą sposobu użytkowania I-go piętra oraz zakup nowoczesnych urządzeń i  wyposażenie kuchenne, to koszt ponad 1 mln zł z czego 75% pochodzi dofinasowania z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2014 – 2020. Ponadto pozyskano ponad 2 mln zł na projekt pn. „Utworzenie w Gminie Przeworsk Centrum Integracji Społecznej oraz prowadzenie programu aktywnej integracji osób zagrożonych ubóstwem lub wykluczeniem społecznym”, który jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego za pośrednictwem Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Rzeszowie w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Podkarpackiego na lata 2014-2020.

– Dzisiaj już działa, a otwarcie i poświęcenie kończy proces organizowania. Celem CIS jest pomoc długotrwale bezrobotnym w przystosowaniu społecznym i zawodowym, przygotowanie do samodzielnej aktywności na rynku pracy oraz, co kluczowe, teoretyczna i praktyczna nauka zawodu. Dla mnie bardzo ważny jest człowiek, a szczególnie pomoc i wsparcie, dlatego podejmowanie tego typu działań stawiam na pierwszym miejscu, mogę śmiało powiedzieć udało się. Jednocześnie dziękuję wszystkim którzy wspierali nasze działania przy tworzeniu Centrum Integracji Społecznej w naszej Gminie. Szczególne podziękowania pragnę skierować w stronę parlamentarzystów i samorządowców z naszego województwa – mówi Daniel Krawiec wójt Gminy Przeworsk.

CIS ruszył już początkiem roku, od marca w nowo utworzonej jednostce organizacyjnej Gminy Przeworsk otrzymuje wsparcie 30 uczestników.

– Za nami już pierwszy etap to był okres próbny dla tych ludzi w którym uczestnicy zostali przydzieleni do poszczególnych warsztatów. W CIS działa trzy warsztaty: gastronomiczny, krawiecki i rekreacyjno – gospodarczo – animacyjny, obecnie w każdym warsztacie jest po 10 osób,   uczestnicy pod okiem instruktorów nabywają nowe umiejętności. Ponadto objęci są oni wsparciem specjalistycznym psychologa, doradcy zawodowego, prawnika. Prace uczestników CIS można podziwiać na Facebooku. Obecnie jesteśmy już na drugim etapie, który będzie trwał 11 miesięcy – reintegracji społecznej i zawodowej, gdzie każdy uczestnik na swoim stanowisku pracy, zdobywa nowe umiejętności, dające możliwości przyszłego zatrudnienia na otwartym rynku pracy. Przed nami jeszcze trzeci etap, który będzie trwał 6 miesięcy. – mówi Stanisław Strączek Kierownik CIS.

TP

 

 

Spadł w pracy z drabiny. Był pijany

0
Construction worker falling down the ladder

PRZEWORSK: Policjanci wyjaśniają okoliczności wypadku, do którego doszło na terenie budowy przy ul. Łańcuckiej. Okazało się, że poszkodowany pracownik spożywał wcześniej alkohol.

 

Niefortunny wypadek wydarzył się w poniedziałek, 31 maja, po godzinie 16. Ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu policjantów wynika, że 55-letni mieszkaniec powiatu jarosławskiego w trakcie wchodzenia po drabinie, poślizgnął się i upadł na ziemię, uderzając głową w betonową posadzkę. Mężczyzna był pracownikiem firmy budowlanej, wykonywał prace stolarskie przy budowie budynku z drewnianych bali przy ul. Łańcuckiej. Mężczyzna trafił do szpitala, gdzie pozostał na dalszym leczeniu. Policjanci zbadali stan jego trzeźwości. Urządzenie wykazało ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Jeszcze tydzień później jego stan nie pozwalał na przeprowadzenie przesłuchania. W sprawie prowadzone jest postępowanie, mające na celu ustalenie dokładnych okoliczności zdarzenia.

 

DP

Migawka

0

Choć wiosna się opóźniła Dzień Dziecka przyszedł na szczęście zgodnie z planem i był wolny od onlajnu. Dzieci w towarzystwie wychowawców ruszyły więc w teren. Trochę starsi poszli sami i przed lodziarniami potworzyły się kolejki, jak za komuny po mięso. Młodzi się cieszyli, bo w końcu byli razem i bez maseczek. Dzień później też świętowali. Dzieciom nie trzeba dużo do radości. Dorośli zawsze mają powód do narzekań. Bądźmy jak dzieci. Nie znaczy to byśmy patrzyli na świat infantylnie, ale radośnie, szczerze i z ufnością.

Świąt i otwarć ostatnio trochę się zebrało. W Świętem koło Radymna otwierali oczyszczalnię. Neutralizuje brudy i niezbyt dokucza powonieniu. Fiołkami wprawdzie nie czuć, ale można wytrzymać. Przyjechało wielu znacznych. W Jarosławiu otwierali stadion. Gości też było wielu. Tylko innych. Nie wiem, czy przedstawiciele i reprezentanci są podzieleni, ale na pewno dzielą się i w zależności od tego, kto organizuje otwarcie pojawia się inna grupa. Pierwszy bieg nie był wyścigiem, tylko prezentacją ważnych postaci, które na innych rywalizują polach. Patrząc na nich serce rośnie i przychodzą różne skojarzenia. Po nich analizy i wnioski. A każdy ma swoje.

Fotografia zamieszczona na pierwszej stronie ubiegłego numeru Gazety Jarosławskiej niesie w sobie więcej treści niż długa epopeja. Niby osiem osób na bieżni i nic więcej, ale popatrzmy. Pierwszy po prawej pan Haspel trzyma się stawki. Wie, że nie on będzie faworytem. Drugi jest dyrektor MOSiR Stalski. Startuje samotnie. Można wnioskować, że klubowicze zajmują inne stanowiska, a on nie powinien ich wyprzedzać. Dobre miejsce dostał szef rady Łąka. Sprawia wrażenie rwącego się do ataku, ale spojrzenie wskazuje, że dokładnie wie, iż dwóch zawodników po lewej wyprzedzić nie może. Gdyby do tego doszło musiałby pożegnać się z zawodami. Ksiądz prałat rywalizuje dystyngowanie. Każdy krok jest wymierzony, by nie powiedzieć wyliczony. Sam dla siebie jest rywalem. Reszta to inna liga. Poza burmistrza przywołuje marionetkę. Sznurków nie widać. Senator ruszył spokojnie. Patrzy tylko, by utrzymać się na torze. Wynik mniej ważny. Posłance i minister Annie można tylko pozazdrościć. Ma tyle energii i dziewczęcej radości, a przy tym dążenia do zwycięstwa, że mogłaby obdzielić wszystkich zawodników i jeszcze by jej nie brakło. Jako jedyna cieszy się z samego biegu, a nie z okoliczności mu towarzyszących. Z trenera przebija doświadczenie, jakby mówił – dziś tu jutro tam, byle reszta się dopięła.

To tylko niekoniecznie trafne skojarzenia.

Roman Kijanka

Powstała książka do terapii logopedycznej

0

– Ta książka jest pokłosiem mojej pracy zawodowej w charakterze psychologa i logopedy w Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jarosławiu. Przez 32 lata nazbierało się materiałów i doświadczeń, których wystarczyło na stworzenie ponad czterystustronicowej publikacji – mówi Bożena Kolcun, autorka książki „W ogrodzie dźwięków języka polskiego”.

 

Program książki obejmuje zasób wszystkich głosek języka polskiego w zakresie ich artykulacji, utrwalania i różnicowania.

Prace nad książką trwały prawie dwa lata. Nie byłoby jej, gdyby nie pomoc ludzi dobrej woli, którzy udzielili wsparcia autorce.

– Duży wkład w powstaniu książki miała Sylwia Stankiewicz, która sama przezwyciężyła barierę językową i pomimo ubytku słuchu głębokiego stopnia posługuje się bez większych problemów językiem polskim w mowie, czytaniu i pisaniu. Inną osobą współpracującą była pani, która stworzyła urocze wierszyki oznaczone gwiazdką (*) – mówi B. Kolcun.

Publikacja zawiera wiele słów, zdań, opowiadań, rymowanek, wierszyków, wyliczanek, historyjek, obrazków do słownego opisywania, zabaw i ćwiczeń kształcących polską mowę. Na jej końcowych stronach umieszczony został autorski kwestionariusz do badania słuchu fonematycznego. Na wstępie znaleźć można specjalną dedykację.

– Ja sama swoje dziękczynienie jako osoba głęboko wierząca kieruję do osoby Ducha Świętego, który na czas pisania udzielił mi charyzmatu mowy i języka. Toteż moja książka posiada dedykację odnoszącą się do Pana Boga, któremu zawdzięczam wszystko – mówi pani Bożena.

Publikacja „W ogrodzie dźwięków języka polskiego” adresowana jest do logopedów, pedagogów, nauczycieli, rodziców oraz samych dzieci zainteresowanych nabywaniem i doskonaleniem możliwości artykulacyjnych. Można ją zamówić przez Internet.

Bożena Kolcun jest psychologiem, logopedą oraz terapeutą dysleksji rozwojowej. Zajmuje się diagnozą psychologiczną, diagnozą dysleksji rozwojowej, dyskalkulii, problemów rozwojowych i edukacyjnych dzieci i młodzieży z wadami słuchu, wzroku i mowy. Prowadzi terapię logopedyczną oraz przeprowadza komputerowe badania słuchu.

EK

77 rocznica rozstrzelania przez okupanta członków ZWZ – AK w Lesie Kidałowickim

0

Miesiące czerwiec i lipiec 1944 roku były jednymi z najtragiczniejszych w okresie niemieckiej okupacji. Zginęli młodzi ludzie, żołnierze walczący o niepodległość Polski, mający swoje osobiste plany na przyszłość. 9 czerwca została rozstrzelana znana     w Jarosławiu z działalności konspiracyjnej Czesława Romana Puzon ps. „Baśka”, mająca wówczas 25 lat.

Przebywając w celi więziennej, spodziewała się najgorszego. Przed rozstrzelaniem do przebywającej z nią volksdeutschki z Leżajska powiedziała: „Mam przed śmiercią to wielkie zadowolenie, że nikogo nie zdradziłam”. Razem z nią w tym samym dniu rozstrzelano około 40-letnią Marię Zimnicką, która w rejon jarosławski przybyła w połowie 1943 roku z Równego na Wołyniu. Początkowo w Wierzbnej koło Jarosławia zamieszkała u Marii Walankiewicz, później u rodziny Kłosowiczów. W konspiracji współpracowała z odziałem Karola Urbana. Po jakimś czasie nawiązała kontakt z synem gospodarza u którego mieszkała, Bolkiem Kłosowiczem, członkiem miejscowej organizacji konspiracyjnej. Jej zadaniem było kupowanie u Niemców broni i dostarczanie jej polskim partyzantom. Zasadniczo handlowała z Niemcem, z którym przyjechała z Równego. Ten jednak zadenuncjował Marie Zimnicką i Bolesława Kłosowicza. Całe wydarzenie miało miejsce 30 maja 1944 roku. Bolesław Kłosowicz został zastrzelony podczas próby ucieczki. Maria Zimnicka trafiła na Gestapo, a następnie została zamordowana w Lesie Kidałowickim. 2 lipca został zastrzelony 17 letni Władysław Półtorak ps. „Strzelec”. 13 lipca zginął 23-letni Zbigniew Kopeć, ps. „Zbyszek”. Wraz z nim rozstrzelano w „lesie pamięci” nieznaną dziewczynę w wieku 17 lat, a także nieznaną, 40 letnią kobietę oraz dwóch nieznanych mężczyzn w wieku około 30 i 40 lat. Wszystkich zakopano w dwóch dołach. Na polecenie Niemców dołączono do grobów zastrzelonych przy ulicy Studenckiej dwóch braci Prośbów.

O ekshumacji, dokonanej 9 sierpnia 1944 roku napiszemy w jednym z kolejnych numerów.

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

 

Komentarz do patronów

0

Pan Krzysztof znany w Jarosławiu miłośnik miasta i regionalista odniósł się patronów rond w centrum Jarosławia. Uważa, że najtrafniejszym patronem dla jednego z nich byłby św. Walenty. – Wyrażam swoje zdanie, a chyba każdy ma do tego prawo – mówi.

 

– Kiedy w XVII w. panowała zaraza modlono się do św. Walentego. Choroba ustąpiła. Świętemu postawiono pomnik, który rozebrano w czasach austriackich. Jest też jednym z patronów Jarosławia. Dzisiaj młodzież szczególnie celebruje dzień św. Walentego. Fajnie by było gdyby się przy tym rondzie spotykali, wyznawali uczucia i wręczali sobie kwiaty. Byłoby to zwrócenie się do młodych, a przy tym pokazanie historii miasta – argumentuje. – Rozumiem uhonorowanie burmistrza Dietziusa, ale niepotrzebnie zajęto miejsce. Lepszym i bardziej przemawiającym do ludzi rozwiązaniem byłoby nazwanie jego imieniem pasażu biegnącego wzdłuż Galerii Stara Ujeżdżalnia od ul. Grunwaldzkiej w stronę Piekarskiej. Przejście widać z budynku, w którym mieszkał – dodaje.

Swój komentarz odnosi do głównie do nazwania dwóch rond w ścisłym centrum Jarosławia w obrębie zbiegu ul. Grunwaldzkiej, 3 Maja i Sikorskiego imionami Adolfa Dietziusa i prof. Jana Haftka. Pierwszy przez niemal 30 lat na przełomie XIX i XX wieku był burmistrzem Jarosławia. Drugi był związanym z miastem neurochirurgiem, honorowym obywatelem Jarosławia. – Nonsens, nie odbierając zasług osobom uhonorowanym poprzez nazwanie rond ich imieniem, uważam że wybierając patronów dla obiektów w historycznym centrum miasta należałoby wybór bardziej przemyśleć i wziąć pod uwagę różne aspekty oraz opinie – podkreśla.

– Prof. J. Haftek urodził się w Kańczudze. Do szkoły chodził w Przeworsku. Mieszkał w Radawie i tam ma swoją ulicę. Parę kilometrów dalej w Jarosławiu swoje rondo w obrębie starego miasta. Pomógł wielu ludziom, ale działo się to współcześnie. Jego imię pasuje dla obiektów w nowej dzielnicy miasta, a nie w historycznym centrum – uzasadnia pan Krzysztof. – Tu nie chodzi o degradowanie kogoś, ale sprowokowanie myślenia prowadzącego do trafienia z nazwą, tak by miała logiczne przesłanki i coś wnosiła – dodaje.

erka

 

 

 

 

 

Pożar przy Lwowskiej

0

W piątek, 4 czerwca doszło do pożaru kamienicy w centrum Radymna. W akcji gaśniczej brało udział 13 zastępów straży pożarnej.

Kłęby unoszącego się dymu widać było w całej okolicy. Fot. S. Zawiśliński.

Pożar wybuchł na strychu kamienicy wielorodzinnej z częściowo zamieszkałym poddaszem.

– W chwili przybycia naszych pierwszych zastępów pożarem objęte było częściowo poddasze i dach budynku. Przez klatkę schodową wprowadzone zostały dwie roty ratowników z linią gaśniczą – informują strażacy z OSP KSRG Radymno.

Ratownicy przeszukali pomieszczenia.

– Przed przybyciem pierwszych zastępów straży pożarnej większość mieszkańców kamienicy wyszła na zewnątrz. Strażacy pomogli opuścić budynek jeszcze około dwudziestu osobom – mówi bryg. Waldemar Czernysz, oficer prasowy Komendanta Powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu.

Na miejscu pracowało 13 jednostek gaśniczych. W akcji brali dział strażacy z KP PSP Jarosław, KSRG OSP Radymno, KSRG OSP Sośnica, KSRG OSP Pawłosiów, OSP Szówsko, OSP Wiązownica, OSP Duńkowice, OSP Skołoszów. Łącznie około 60 ratowników oraz podnośnik hydrauliczny SH42 z JRG Przemyśl. Po ugaszeniu pożaru zaczęły się prace rozbiórkowe spalonych elementów konstrukcji. Dach budynku zabezpieczono plandeką.

Przyczyny pożaru nie są jeszcze znane. Zniszczenia kamienicy są bardzo duże. Na szczęście obyło się bez osób poszkodowanych.

 

EK, Fot. OSP KSRG Pawłosiów.