Zaczął się remont szkoły

0

Rozpoczęła ważna inwestycja dla mieszkańców Tywoni, remont budynku miejscowej szkoły podstawowej.

Na zrealizowanie całego przedsięwzięcia wykonawca ma 3 miesiące, jednakże prace związane z wymianą stolarki okiennej i drzwiowej oraz wymiana obróbek blacharskich muszą zakończyć się do połowy sierpnia, z uwagi na rozpoczynający się rok szkolny. – Wykonawcą wyłonionym w drodze procedury przetargowej została Firma Budowlana DOMEX z Koniaczowa, a wartość planowanych prac wyceniona została na kwotę brutto blisko 600 tysięcy złotych. Środki pochodzą w całości z budżetu Gminy Pawłosiów – mówi Mariusz Reń, wójt Gminy Pawłosiów.

Całość przewidzianych prac obejmie: wymianę stolarki okiennej i drzwiowej, wykonanie nowej izolacji termicznej i hydroizolacji ścian fundamentowych, wymianę rynien i rur spustowych, docieplenie ścian zewnętrznych, rozebranie istniejących schodów wejściowych, wykonanie nowych schodów wraz z pochylnią dla osób z ograniczoną sprawnością oraz montaż barierek i poręczy, demontaż i montaż zadaszeń przed wyjściem, wykonanie robót towarzyszących tj. wymiana lamp oświetleniowych, montaż nowego systemu odprowadzania spalin z kotła gazowego, montaż domofonów, wymiana części instalacji odgromowej oraz wykonanie drenażu opaskowego. – Dzięki tej inwestycji szkoła zyska nowoczesny wygląd, ale najważniejsze jest stworzenie jak najbardziej komfortowych warunków do nauki dla najmłodszych mieszkańców Tywoni – dodaje wójt Reń.

Red.

Rynek w rytmie największych przebojów

0

W sobotę, 25 lipca, odbyła się kolejna edycja Retro Potańcówki, która przyciągnęła na Rynek tłumy mieszkańców.

Przy dźwiękach największych przebojów minionych dekad (i nie tylko) parkiet pod gołym niebem ani na chwilę nie pozostawał pusty. Były wspólne tańce, uśmiechy, rozmowy i mnóstwo pozytywnej energii. O oprawę muzyczną zadbał DJ Young, serwując utwory, które porwały do zabawy zarówno tych młodszych, jak i starszych uczestników. Kolejna potańcówka, jak informują organizatorzy, planowana jest na 8 sierpnia.

DP/CKiP

Z Jarosławia do Frankfurtu nad Menem

0

Już 31 lipca Leo Express uruchomi nowe międzynarodowe połączenie kolejowe łączące miedzy innymi Radymno, Jarosław i Przeworsk z Czechami oraz Niemcami.

Leo Express już niedługo uruchomi pełne połączenie kolejowe z Przemyśla do Frankfurtu nad Menem. Dotychczas pasażerowie na polskim odcinku trasy musieli korzystać z autobusowej komunikacji zastępczej. Trasa, która rozpoczyna się w Przemyślu prowadzi przez Jarosław, Przeworsk, Kraków, Ostrawę, Pragę oraz Drezno, aż do Frankfurtu. To jedno z najdłuższych bezpośrednich połączeń kolejowych w Europie. Składy będą wyjeżdżały z Przemyśla o godz. 12:04 i docierały do Frankfurtu następnego dnia o godz. 7:22. W przeciwnym kierunku odjazd zaplanowano na godz. 15:03, a przyjazd do Przemyśla na godz. 11:25 kolejnego dnia. Pierwsze połączenie z Niemiec do Polski ruszy 31 lipca. W Polsce pociągi będą zatrzymywały się na następujących stacjach: Przemyśl Główny, Przemyśl Zasanie, Radymno, Jarosław, Przeworsk, Łańcut, Rzeszów Główny, Sędziszów Małopolski, Ropczyce, Dębica, Tarnów, Brzesko Okocim, Bochnia, Kraków Płaszów, Oświęcim. Cała trasa ma 1471 km. Podróż z Przemyśla do Frankfurtu ma zajmować 19 godzin i 18 minut, a w przeciwnym kierunku 20 godzin i 22 minuty. – Połączenie ma ułatwić podróże między Europą Zachodnią i Wschodnią. Podróżni będą mieli do wyboru podróż w klasie ekonomicznej, business, a także w wagonie sypialnym – w przedziale mieszanym lub wyłącznie dla kobiet. Przedziały sypialne są przeznaczone dla maksymalnie 4 osób. W cenie jest śniadanie oraz kawa lub herbata – informuje przewoźnik. Ceny przejazdu w klasie ekonomicznej mają zaczynać się od 48 zł, a w klasie business od 120 zł. Za miejsce w wagonie sypialnym trzeba będzie zapłacić od 180 zł. W każdej klasie pasażerowie będą mieć dostęp do Wi-Fi, klimatyzacji i gniazdek elektrycznych.

Red.

 

Startuje nowa inwestycja w Gminie Pawłosiów, tym razem w Cieszacinie Wielkim.  

0

21 lipca przekazano terenu budowy. W oficjalnym spotkaniu na terenie inwestycji uczestniczyli m.in.: Wójt Gminy Pawłosiów Mariusz Reń, przedstawiciele Powiatowego Zarządu Dróg w Jarosławiu, inspektor nadzoru inwestorskiego oraz przedstawiciel Wykonawcy – Firmy Przedsiębiorstwo Budowy i Utrzymania Dróg „M-BUD” Sp. z o.o., Pan Marcin Krzysztan, a także radni Gminy Pawłosiów – Stanisław Przewrocki i Łukasz Kasperski oraz sołtys Cieszacina Wielkiego – Dariusz Pajda.

Przebudowa drogi w Cieszacinie Wielkim, będącej częścią drogi powiatowej Nr 1617R Kańczuga–Jarosław, obejmie blisko 800-metrowy odcinek nowego chodnika dla pieszych, wykonanie kanalizacji deszczowej, przebudowę przepustu w ciągu drogi, przebudowę zjazdów i dojść do posesji, a także montaż barierek ochronnych i poręczy zabezpieczających ruch pieszych. – Wykonawca ma 120 dni na realizację zadania, a Gmina Pawłosiów pokrywa 50% kosztów inwestycji, przekazując dotację celową w wysokości 750 tys. złotych. Mimo że przeprowadzenie prac wiąże się z oczywistymi utrudnieniami w ruchu i uciążliwością dla mieszkańców, priorytetem jest poprawa bezpieczeństwa oraz funkcjonalności trasy – mówi wójt Mariusz Reń.

Red.

 

Zostań wolontariuszem Szlachetnej Paczki

0

Rozpoczęła się rekrutacja wolontariuszek i wolontariuszy do Programu Szlachetna Paczka. Można zostać „człowiekiem od dobrej roboty”.

Szlachetna Paczka szuka osób gotowych poświęcić swój czas, by pomóc rodzinom w potrzebie. To szansa, by zostać człowiekiem od dobrej roboty – zrobić coś, co daje poczucie sensu i pozwala zobaczyć realną zmianę w życiu najbardziej potrzebujących.

Bycie wolontariuszką sprawia, że możemy dostrzec problemy i potrzeby ludzi, których na co dzień zwyczajnie mijamy. To cenne doświadczenie, które pozwala się na chwilę zatrzymać w tym biegu – mówi Dagmara, wolontariuszka Szlachetnej Paczki – Szlachetna Paczka to też tysiące innych osób niosących pomoc, co ułatwia nawiązywanie nowych przyjaźni i cennych kontaktów, nawet tych zawodowych.

Pomaganie w Szlachetnej Paczce nie jest łatwe. Jak podkreślają koordynatorzy akcji, to robota do zrobienia – spotkasz osoby, które zmagają się z trudnościami. Wysłuchasz historii wywołujących silne emocje i staniesz przed wyzwaniami, które wymagają odwagi. Ale na końcu tej drogi czeka zmiana – w Tobie, a przede wszystkim w życiu osób, którym pomożesz. Dlatego wolontariuszki i wolontariusze Szlachetnej Paczki są ludźmi od dobrej roboty.

To są spotkania, które zostają w człowieku na długo, bo za każdą historią stoi prawdziwe życie konkretnych osób. Ale wolontariat w Paczce to jest takie doświadczenie, którego jak raz spróbujesz, to chce się kolejny i kolejny raz – mówi Danuta, wolontariuszka z 12-letnim stażem.

 

Co będziesz robić w Paczce jako wolontariusz?

Przejdziesz wdrożenie, otrzymasz praktyczne materiały i dostęp do e-learningów. Na każdym etapie możesz też liczyć na wsparcie zespołu Szlachetnej Paczki. Odwiedzisz rodziny i osoby samotne z najbliższej okolicy, które żyją w biedzie, w trudnej sytuacji. Porozmawiasz z nimi, poznasz ich historie i je opiszesz. Następnie wskażesz rodziny, które otrzymają pomoc w ramach Szlachetnej Paczki. Będziesz w kontakcie z darczyńcą przygotowującym paczki. Odpowiesz na jego pytania dotyczące potrzeb rodziny i pomożesz sprawnie zorganizować przekazanie pomocy podczas grudniowego Weekendu Cudów.

Ten wolontariat da się połączyć z codziennym życiem i obowiązkami. Nie trzeba mieć szczególnych umiejętności. W Paczce działają osoby, które pracują, uczą się, mają rodziny, pasje i codzienne obowiązki. Łączy je decyzja, że chcą zrobić coś dobrego i są gotowe zaangażować w to swój czas oraz uwagę.

W listopadzie i grudniu 2025, kiedy zaczynałem, grafik był napięty. Tu spotkanie, tu rozmowa z darczyńcą, tu telefon, dopięcie wszystkiego na ostatni guzik. W dodatku była to moja pierwsza edycja, ale już wiem, że… na pewno nie ostatnia! – wspomina Krzysiek, wolontariusz.

 

Jak się zgłosić?

Wystarczy wejść na stronę Szlachetnej Paczki: www.szlachetnapaczka.pl. Wypełnić formularz zgłoszeniowy i czekać na kontakt rekrutera.

 

Opr. DP

Pędził obwodnicą ponad 150 km/h

0

Jarosławscy policjanci zatrzymali kierującego, który obwodnicą Jarosławia poruszał się z prędkością 151 km/h, przekraczając dozwoloną prędkość o ponad 60 km/h. 42-latek został ukarany wysokim mandatem, stracił prawo jazdy, a na jego konto wpłynęły punktu karne.

W czwartek, 23 lipca, po godz. 15, policjanci jarosławskiej drogówki zatrzymali kierującego Hondą, który rażąco przekroczył dopuszczalną prędkość. Mężczyzna jechał obwodnicą Jarosławia z prędkością 151 km/h, znacznie przekraczając obowiązujące ograniczenia. Zgodnie z obowiązującymi przepisami prędkość dopuszczalna na tej drodze wynosi 90 km/h. Tym samym mężczyzna przekroczył ją o 61 km/h. Policjanci nałożyli na kierującego mandat w kwocie 2000 zł i 14 punktów karnych. Mężczyzna stracił również prawo jazdy.

DP/KPP Jarosław

Nie ustąpiła pierwszeństwa

0

Nieustąpienie pierwszeństwa przejazdu było przyczyną zderzenia samochodu osobowego z prawidłowo poruszającym się motocyklem. Na szczęście skończyło się tylko na uszkodzonych pojazdach.

Do zdarzenia doszło w niedzielę, 19 lipca, przed godz. 15 na ul. Gorliczyńskiej w Przeworsku. Kierująca Oplem, 18-letnia mieszkanka gminy Przeworsk podczas wykonywania manewru skrętu w lewo, nie ustąpiła pierwszeństwa przejazdu prawidłowo jadącemu motocyklowi marki Suzuki doprowadzając do zderzenia się obu pojazdów. Badanie stanu trzeźwości wykazało, że oboje kierujący byli trzeźwi. W zdarzeniu nikt nie doznał obrażeń, a uszkodzeniu uległy jedynie pojazdy.

Za spowodowanie zagrożenia bezpieczeństwa w ruchu drogowym 18-latka została ukarana mandatem karnym.

DP/KPP Przeworsk

Maciek walczy z nowotworem

0

Jeszcze do niedawna 12-letni Maciek był zdrowym, pełnym energii chłopcem. Nigdy poważnie nie chorował. Wszystko zmieniło się, gdy po upadku złamał rękę i pojawił się guz. Po badaniach padła diagnoza: nowotwór złośliwy kości ramiennej. Chłopiec potrzebuje kosztownego i długiego leczenia, a na pomoc ruszyła już m.in. lokalna społeczność.

Jak wspomina rodzina chłopca, Maciek jeszcze do niedawna był zdrowym, pełnym energii chłopcem. Nigdy wcześniej nawet poważnie nie chorował. Wszystko zmieniło się, gdy po upadku złamał rękę i pojawił się guz.

Po badaniach usłyszeliśmy diagnozę, która była dla nas ogromnym ciosem: Osteosarcoma, czyli nowotwór złośliwy kości ramiennej prawej. Przed naszym synem trudna droga leczenia, chemioterapia, zabiegi operacyjne, rehabilitacja oraz długotrwały powrót do sprawności – mówią rodzice Maćka.

Leczenie chłopca jest długie, bolesne i kosztowne. Każda terapia to nadzieja, ale też ogromne wyzwanie finansowe. Dlatego rodzina z całego serca prosi o wsparcie. Można to zrobić poprzez stronę internetową: pomagam.pl/egedhn. Każda wpłata to dla nich ogromne wsparcie i nadzieja na lepsze jutro.

Mimo ogromnych trudności chłopiec nie traci nadziei i marzy o powrocie do sportu. Ze sportem zresztą wiąże się wydarzenie, które będzie miało miejsce w najbliższą sobotę. Sołtys wsi Krzeczowice Arkadiusz Kozak oraz naczelnik OSP Krzeczowice Piotr Białogowski wraz z druhami postanowili zorganizować Turniej Charytatywny Piłki Nożnej Ochotniczych Straży Pożarnych.

Już w najbliższą sobotę, 1 sierpnia od godz. 8.30 na naszym orliku w Krzeczowicach odbędzie się charytatywny turniej piłki nożnej ochotniczych straży pożarnych z terenu Miasta i Gminy Kańczuga i nie tylko. Cel jest jeden i myślę, że znany każdemu: zbiórka pieniędzy na leczenie Macieja, chłopca z naszej wioski, który usłyszał dramatyczną diagnozę raka kości. Niejednokrotnie jednostki OSP pokazywały swoją jedność i siłę w podobnych sytuacjach, wszyscy w tych trudnych chwilach jesteśmy z Maciusiem i jego rodziną! Mobilizacja wśród naszej „strażackiej Rodziny” jest ogromna, mamy nadzieję, że pogoda dopisze i plan zostanie zrealizowany. Zapraszamy wszystkich kibiców do wparcia naszej akcji, przyjdźcie w sobotę, weźcie udział – przekazują organizatorzy wydarzenia.

 

DP/fot. pomagam.pl

Siedemnastolatek napisał książkę o Pruchniku

0

Maciej Kubas ma 17 lat i choć mieszka na Warmii, niedawno zakończył prace nad monografią historyczną Pruchnika, skąd pochodzi jego dziadek. Książka powstała pod opieką naukową prof. Mariana Wolskiego i ukaże się drukiem jeszcze tego roku. Wsparcie przy projekcie udzieliły również Centrum Kultury w Pruchniku oraz Stowarzyszenie Miłośników Ziemi Pruchnickiej.

Dla młodego autora, jak sam przyznaje, książka ma wymiar osobisty – jego rodzina jest związana z Pruchnikiem (m.in. z ulicą Grunwaldzką) od ponad 200 lat, co było dla niego główną inspiracją do podjęcia badań nad historią miasteczka. Co ciekawe, Maciej Kubas nie mieszka w Pruchniku – urodził się w Olsztynie i na co dzień mieszka na Warmii, jednak jego serce i tożsamość są nierozerwalnie związane z Podkarpaciem (oraz innymi regionami skąd wywodzi się jego rodzina).

Z Pruchnika wywodzi się mój dziadek. Jako młody dorosły, wyjechał na Warmię i Mazury. Później postanowił powrócić na Podkarpacie, jednak jego syn, a mój tata pozostał na miejscu – opowiada siedemnastolatek.

Pomysł na napisanie książki narodził się u niego całkowicie przypadkowo. Na przełomie maja i czerwca ubiegłego roku zaczął budować drzewo genealogiczne swojej rodziny. W ramach chęci poznania historii Pruchnika, czyli dowiadywania się, w jakich realiach żyli przodkowie, zaczął sobie porządkować informacje w Wordzie. Jak sam mówi, z czasem przerodziło się to w taką broszurkę z uporządkowanymi informacjami.

To było ze 40 stron ogólnej historii miasta. W lipcu pojechałem do Pruchnika, a po powrocie stwierdziłem, że napiszę książkę z racji tego, że i tak wiele informacji miałem już uporządkowane. Nie zamierzałem jej wówczas wydawać – miała być to tylko taka rzecz, którą mógłbym się zająć w wolnym czasie. Po czasie miałem już „szkielet” książki, czyli wersję którą wysłałem prof. Wolskiemu, nie licząc nawet na odpowiedź i nie zamierzając wydawać książki. To było w styczniu. Ku mojemu zdziwieniu profesor odpisał na maila i wspomógł mnie w pisaniu, dostarczając mi materiałów i wskazówek. W tamtym czasie pojawiła się pierwsza myśl o wydaniu. Nad finalną wersją pracowałem do kwietnia, ostatnie poprawki wprowadzając może na początku maja. Później zajmowałem się (i wciąż zajmuję) procesem wydawania książki – opisuje M. Kubas.

Pracując nad książką korzystał z wielu źródeł. Podczas wizyty w Pruchniku m.in. kupił książkę Jerzego Lizaka pt. „Pruchnickie okruchy”, a od cioci pożyczył książkę „Sentymentalna Podróż do dawnego Pruchnika” autorstwa Jerzego i Wandy Lizak. Obie książki są według niego warte przeczytania w kontekście wiedzy o Pruchniku. Maciej korzystał też z opracowań K. Wolskiego, po przesłaniu książki z materiałów udostępnionych przez prof. Mariana Wolskiego.

Poza tym, korzystałem czasami ze źródeł dostępnych na stronie pruchnik.pl, wykorzystywałem również źródła ogólnodostępne (np. Słownik Geograficzny Królestwa Polskiego). Źródła podaję w przypisach w mojej książce – zaznacza Maciej.

Dzięki temu w publikacji będziemy mogli znaleźć m.in. historię regionu na długo przed lokowaniem miasta (neolit), początki istnienia miasta – jak region znalazł się w granicach Polski, przez założenie miasta na fundamentach wsi Uherce, nowożytne czasy (ziemiaństwo, handel, Polska jako „Spichlerz Europy”), czasy pod zaborami – Pruchnik w granicach Austro-Węgier, Czasy II RP (stracenie statusu miasta, rozwój i wzrost ludności), II WŚ w Pruchniku, PRL, III RP, religijne różnice miasta na przestrzeni wieków, historia rodziny Próchnickich (h. Korczak), życie codzienne w Pruchniku na przestrzeni wieków (tradycje, kultura), czasy dzisiejsze i perspektywy na przyszłość, historia i przyszłość zamku (ruin zamku) w Pruchniku, pruchnicki dwór – historia i stan dzisiejszy, krótkie wzmianki o cmentarzu, herbie, kapliczce św. Rozalii.

Historią interesuję się od najmłodszych lat, a ta książka jest moim pierwszym poważnym krokiem na drodze naukowej oraz pisarskiej. Nie wykluczam, że w przyszłości mogę napisać jeszcze jakieś książki – przyznaje na zakończenie nastolatek.

DP/fot. arch. pryw.

 

Seanse pod gołym niebem

0

Za nami finał plenerowych pokazów kultowego serialu „Wakacje z duchami”, a także pierwszy seans w Plenerowym Kinie Młodzieżowym.

Jarosławska widownia wspólnie obejrzała dwa ostatnie odcinki kultowego serialu, kończąc wakacyjną przygodę pełną tajemnic, zagadek i sentymentalnych wspomnień. Nie zabrakło również odrobiny dreszczyku emocji, bo pomiędzy odcinkami na uczestników czekała straszna niespodzianka, która wywołała zarówno uśmiechy, jak i niemałe zaskoczenie.

Na tym jednak filmowe emocje się nie kończyły, bowiem z inicjatywy Młodzieżowej Rady Miasta Jarosławia odbyło się pierwsze Plenerowe kino młodzieżowe, podczas którego na wielkim ekranie zagościł uwielbiany przez kolejne pokolenia „Shrek”.

DP/CKiP