Strona główna Blog Strona 153

Po miesiącu zaczynają się sypać. Kosztowały 700 tys. zł

0

– Przez ponad miesiąc stawiali te stoiska. Kosztowały majątek. Częściowo wykorzystano je raz. Postały parę tygodni i już widać, że się rozłażą. Czy za tyle tysięcy złotych nie można było wymyślić czegoś lepszego – pyta mieszkaniec Jarosławia. Podobnych interwencji jest więcej. Czytelnicy już wcześniej zwracali uwagę na niefortunne położenie stoisk. Teraz zastanawiają się, czy będą tak stać, pełniąc tylko funkcję dekoracyjną i jak długo wytrzymają skoro już widać pojawiające się odkształcenia i pęknięcia.

 

– Rozumiem, że za dobrą robotę z użyciem materiału najlepszej jakości trzeba słono zapłacić, ale patrząc na te cztery drewniane budowle stojące przy jarosławskim Ratuszu widzę tylko wysokie koszty. Jakość nie chce się pokazać. Przyjrzyjcie się tym stoiskom – proponował Czytelnik. – Dekoracyjne są klomby. Stragan ma służyć innym celom, a te stoją puste. Po co w takim razie je postawiono – pyta kolejny. O tym, że stoiska niby są mobilne, bo z gruntem na trwale nie związane, ale konia z rzędem temu, kto zechciałby je rozmontować, zmagazynować i znowu poskładać mówili radni. Uwag i pytań było więcej. Zapytaliśmy więc służby Burmistrza Jarosławia, czy celem tych stoisk jest tworzenie dekoracji architektonicznej wykorzystywanej tylko podczas imprez. Zwracaliśmy także uwagę, że mimo tego, iż stoją od około miesiąca, to już pojawiają się znaczące pęknięcia i odkształcenia. Pytania wysłaliśmy do Ratusza w ubiegłą środę. Tego samego dnia przy stoiskach pojawili się robotnicy. Prostowali deski wieńczące oraz wzmacniali połączenia. Pojawiły się też dwa herby miasta w formie drewnianej płaskorzeźby. Prace przy stoiskach trwały do końca tygodnia.

 

Zgodnie z założeniem

– Stoiska są wykorzystywane zgodnie z założeniami projektu. Są one tymczasowe, nie są to obiekty, które mają być stale otwarte i używane w sposób ciągły. Głównie mają być wykorzystywane przy miejskich wydarzeń i imprez organizowanych przez instytucje podległe miastu, na przykład podczas zbliżającego się Jarmarku Jarosławskiego, (były wykorzystane tez podczas Dni Jarosławia). W przyszłości, zgodnie z projektem, będziemy chcieli udostępniać je różnym podmiotom na prowadzenie działalności, również tymczasowo, związane jest to jednak z zakończeniem przebudowy Rynku. Stoiska zostaną na płycie, na razie są umieszczone po stronie zachodniej, natomiast nie jest wykluczone ich przesunięcie w inne miejsce po zakończeniu przebudowy płyty – wyjaśniają służby Burmistrza Jarosławia.

Jeśli chodzi o wady i odkształcenia, na które zwracają uwagę mieszkańcy, pracownicy Ratusza nie stwierdzili żadnych. – Warto mieć na uwadze to, że drewno jest materiałem podatnym na czynniki zewnętrze, zachodzą w nim takie procesy, jak kurczenie, pęknięcia, czy wycieki żywicy. Jak przekazali naszym pracownikom stolarze, którzy wykonali stoiska, drewno na tego typu obiekcie, znajdującym się na zewnątrz, nie może być całkowicie wyschnięte, a proces wyciekania żywicy jest naturalny, dopiero za jakiś czas drewno zostanie z niej wyczyszczone i ponownie pomalowane. Stolarze na bieżąco sprawdzają stan stoisk, zamówili już drewno, by wymienić jedną z desek, która uległa uszkodzeniu, wszystko to odbywa się w ramach gwarancji – tłumaczy Dorota Wilk z Biura Burmistrza.

Koszt stoisk wraz z wyposażeniem, ogrodzeniem oraz instalacjami wyniósł 692 736,00 zł.

erka

 

 

 

Zabytkowość stadionu się zużyła

0
Wejście na stadion nadal będzie miało charakter zabytkowy.

Stadion zwany szkolnym przestaje być zabytkiem. Burmistrz Jarosławia zawiadamia o wyłączeniu z Gminnej Ewidencji Zabytków stadionu Sokoła przy ul. Piekarskiej 2. Powodem jest zużycie się zabytkowych cech. Brama wejściowa zabytkiem pozostaje.

 

– Z uwagi na wartości historyczne, zbudowany przez Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół” w 1925 roku stadion sportowy, został wpisany do gminnej ewidencji zabytków w 2006 roku oraz do wojewódzkiej ewidencji zabytków, nie figurował natomiast w rejestrze zabytków województwa podkarpackiego. W wyniku wieloletniego użytkowania obiektu znacznemu zniszczeniu uległa główna płyta miejskiego stadionu i konieczne stało się wykonanie nowej infrastruktury, która umożliwiałaby dalsze korzystanie z obiektu. W konsekwencji naturalnego zużycia oraz wykonanej przebudowy obiekt zatracił wartość zabytkową, nie ma więc podstawy, by figurował w ewidencji. W uzgodnieniu z Wojewódzkim Konserwatorem Zabytków, który również podjął działania zmierzające do wyłączenia jej z ewidencji wojewódzkiej, obiekt zostanie wykreślony z gminnej ewidencji zabytków – wyjaśnia Dorota Wilk z Biura Burmistrza Miasta. – Podobna procedura obowiązywała w przypadku trybun, które spłonęły i nie zachowały się ich żadne zabytkowe elementy. W związku z tym zostały one w 2011 roku wykreślone z ewidencji, a następnie wybudowano nowe. Natomiast, nadal w gminnej ewidencji zabytków pozostają: ogrodzenie stadionu wraz z bramą wejściową i kioskami kasowymi – dodaje.

Zabytkowe cechy stadionu zużyły się w ciągu 16 lat i stał się obiektem nowoczesnym, który w ewidencji zabytków być nie powinien. Dlatego zostanie wykreślony.

erka

 

Koniec problemów z wodą?

0
Umowę z wykonawcą Krzysztofem Balawendrem podpisał wójt Gminy Przeworsk Daniel Krawiec przy kontrasygnacie skarbnika Gminy Przeworsk Małgorzaty Wilk.

W ubiegłym tygodniu podpisana została umowa na modernizację sieci wodociągowej wraz z budową stacji uzdatniania wody na terenie Gminy Przeworsk.

 

Dzięki budowie nowej stacji uzdatniania wody, miejscowości Świętoniowa, Grzęska, Gwizdaj, Nowosielce, Gorliczyna, Chałupki oraz częściowo Studzian będą mogły korzystać z wody o lepszej jakości. Stacja powstanie w Świętoniowej, a jej budowa ruszy niebawem. Planowane zakończenie inwestycji to październik 2023 r., a koszt to prawie 7 mln zł.

Gmina Przeworsk otrzymała promesę inwestycyjną do kwoty blisko 3 mln zł z Programu Rządowego Fundusz Polski Ład: Program Inwestycji Strategicznych oraz dofinansowanie w wysokości prawie 2,5 mln zł z Funduszu Inwestycji Lokalnych. Wykonawcą jest Konsorcjum: Lider: Usługi Remontowo-Budowlane Krzysztof Balawender ze Studziana z partnerem Firmą Remontowo-Budowlaną „Piotrowski” Paweł Piotrowski z Piwody.

DP/UG Przeworsk

 

 

Krzyż zwany „Kapliczką” na Psim Młynku w Bóbrce Kańczuckiej

0

W Bóbrce Kańczuckiej, w części wsi o nazwie Psi Młynek, przy drodze znajduje się interesujący obiekt małej architektury sakralnej. Został zbudowany na planie kwadratu. W dolnej części znajdują się płyciny z każdej strony. Powyżej, na ośmiobocznym postumencie umocowany jest wydatny metalowy krzyż. W jego górnej części jest tabliczka z napisem INRI. Na krzyżu uwagę przykuwa wizerunek Chrystusa ukrzyżowanego. Jego stopy przybite są osobno, dwoma gwoździami. Poniżej jest pusta tablica, a pod nią postać Matki Bożej. „Kapliczka” powstała w czasach zaborów, w XIX wieku. – Znam taką historię. Właścicielami pól gdzie stoi ta kapliczka byli Kamińscy. Zajął je pan z Krzeczowic. Kamiński poszedł do sądu. W sądzie pokazał dokument potwierdzający własność ziemi. Sędzia zabrał go i Kamiński przegrał sprawę. Nie poddał się jednak. Służył wcześniej w armii austro-węgierskiej i miał dużo znajomych. Postanowił powalczyć o swoje i wybrał się do Wiednia do samego cesarza. Nie wiadomo, czy dotarł do niego osobiście, ale pewnie dostał się do kogoś znaczącego, bo przyszedł dokument od cesarza nakazujący, by pan z Krzeczowic oddał to pole. Pastwisko wróciło z powrotem, a Kamiński z tej okazji ufundował krzyż – opowiada Marcin Nosek, mieszkaniec Krzeczowic. Obiekt upamiętnił zwycięską walkę mieszkańca Psiego Młynka o swoją własność. W krajobrazie przysiółka stał się również drogowskazem. – Była tu ścieżka.   Ludzie z Rożniatowa, Siennowa chodzili tędy do pracy do folwarku w Krzeczowicach, w późniejszych czasach do PGR i na stację PKP. Wskazywał on drogę – mówi pan Marcin.

Dziś „kapliczka” na Psim Młynku   nie spełnia już roli drogowskazu. Jest za to śladem po dawnych właścicielach tej ziemi. To część lokalnej historii.

Marcin Sobczak

Nowe eksponaty w Muzeum

0

Na niedawnej aukcji Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich zakupiło do zbiorów dwa wyjątkowe eksponaty – rzadką tekę grafik zatytułowaną „Galicja 1915” autorstwa Luigiego Kasimira oraz nieznany wcześniej rękopiśmienny plan miasta z 1777 roku..

 

Każda teka „Galicja 1915” składa się z 46 czarno-białych i kolorowych rycin, z których wiele nosi odręcznie sygnatury artysty, Luigiego Kasimira. Łącznie powstało zaledwie 500 egzemplarzy wydawnictwa – co czyni kompletne lub niemal kompletne egzemplarze prawdziwymi białymi krukami. Na grafikach widać niezwykłe obrazy wielu miejscowości z naszego regionu – Jarosławia, Radymna, Pawłosiowa, Wietlina, Wysocka, Sieniawy czy Przemyśla, ciężko naznaczonych przez wojnę. Wartość dzieła Luigiego Kasimira tkwi nie tylko w dokumentowaniu zniszczeń, ale przede wszystkim w pokazaniu atmosfery tamtych dni. Na grafikach uwieczniono życie codzienne ludzi w na poły zburzonych miastach – żołnierzy pracujących przy porządkowaniu zniszczonych koszarów wojskowych, kobietę czerpiącą wodę w studni, czy ludzi krzątających się w dzień targowy.

 

Bezcenny rękopis

Drugi przedmiot zakupiony przez muzeum powstał tylko w jednym egzemplarzu. To plan miasta, narysowany w 1777 r. przez Józefa von Pfanzellera. Nowy nabytek muzeum stanowi wyjątkowe źródło do poznania rozplanowania zabudowy miasta w okresie, o którym w dalszym ciągu wiadomo bardzo niewiele – przed ryciną von Pfanzellera powstały jeszcze tylko dwa plany Jarosławia – w 1704 r. oraz ok. poł. XVIII w. Plan von Pfanzellera, powstały zaledwie 5 lat po I rozbiorze Polski, to pierwszy znany rysunek rozplanowania miasta w obrębie monarchii austriackiej. Po raz pierwszy tak precyzyjnie zaznaczone zostały bloki zabudowy starego miasta oraz przedmieść. We wschodniej części jarosławskiego rynku znajduje się nieistniejąca już gotycka Kolegiata Wszystkich Świętych wraz z przylegającym do niej cmentarzem. Bardzo szczegółowo narysowane zostały jarosławskie kościoły i klasztory. Po kasacie zakonu jezuitów w 1773 roku przewidywano, że dalsze reformy cesarza Józefa II będą obejmować likwidację pozostałych zgromadzeń. Opuszczone kompleksy klasztorne planowano przeznaczyć na koszary wojskowe – stąd tak duże zainteresowanie rozplanowaniem jarosławskiego opactwa czy budynków dawnego kolegium jezuickiego przy obecnej Kolegiacie Bożego Ciała. Bardzo starannie ujęto zlokalizowane na ówczesnych przedmieściach niewielkie gospodarstwa i pola uprawne, skupione wzdłuż czterech głównych dróg – na Przeworsk, Sieniawę, Lwów i Radymno.

Zakup przez muzeum planu Jarosławia z 1777 roku otwiera zupełnie nowe perspektywy badań. Aż do tej pory, rękopis von Pfanzellera pozostawał w rękach prywatnych kolekcjonerów, z tego względu dostęp do dokumentu był praktycznie niemożliwy. Dzięki nabyciu planu przez jarosławskie muzeum, już wkrótce każdy będzie mógł zapoznać się z bezcennym rękopisem. Najpierw jednak plan musi zostać opracowany – informują w jarosławskim Muzeum.

DP/Muzeum w Jarosławiu

 

 

Nowa publikacja o Muzeum Dzieduszyckich w Zarzeczu

0

Katalog publikacji wydanych przez Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich powiększył się o nową pozycję – przewodnik po ekspozycji Muzeum Dzieduszyckich
w Zarzeczu, oddział Muzeum w Jarosławiu Kamienica Orsettich.

 

Instytucja w Zarzeczu mieści się w klasycystycznym pałacu, wzniesionym ponad 200 lat temu z inicjatywy Magdaleny z Dzieduszyckich Morskiej i Ignacego Morskiego.Twórczyni pałacu inspiracji szukała między innymi w podróżach. Dziś jej dzieło, będące ozdobą nie tylko Zarzecza, zabiera odwiedzających w ciekawą podróż w głąb historii pisanej losami nietuzinkowych postaci i związanych z nimi miejsc. W odrestaurowanych z pietyzmem, smakiem i dbałością o detal wnętrzach prezentowana jest ocalała część oryginalnego wyposażenia pałacu: eleganckie meble, rzeźby, wazy, grafiki i rysunki – zarówno te przywiezione z licznych podróży, jak i będące dziełem Magdaleny. Te ostatnie, ukazując wnętrza pałacu z okresu jego świetności, pozwoliły na możliwie najwierniejsze odtworzenie wyglądu poszczególnych pomieszczeń. Uczyniło to Zarzecze jednym z tych wyjątkowych miejsc, które pozwalają zwiedzającym ujrzeć wybrane sale takimi, jakimi były widziane przez dawnych bywalców pałacu. Nowowydany przewodnik zaś, staje się idealnym narzędziem do samodzielnego i spokojnego poznania tego urokliwego miejsca.

Opr. red.

 

Szukali maszynisty pociągu, pod który wjechało auto

0

Młody kierowca osobowego renault wjechał na strzeżonym przejeździe kolejowym wprost pod nadjeżdżający pociąg. Z obrażeniami trafił do szpitala. Kilka godzin trwały z kolei poszukiwania maszynisty, który oddalił się z miejsca tuż po zdarzeniu.

Do wypadku doszło w środę, 10 sierpnia, po godz. 7 rano. Ze wstępnych ustaleń pracujących na miejscu policjantów wynika, że kierujący samochodem osobowym marki Renault Laguna, 25-letni mieszkaniec gminy Przeworsk, pomimo zamkniętych zapór i włączonych czerwonych świateł sygnalizatora, wjechał na przejazd kolejowy wprost pod nadjeżdżający pociąg relacji Stalowa Wola – Rozwadów – Przeworsk. Kierujący samochodem był trzeźwy, został przewieziony do przeworskiego szpitala. Pociągiem podróżowało 17 pasażerów, nikt z nich nie odniósł obrażeń. Został im zapewniony transport zastępczy.

Tymczasem maszynista prowadzący skład oddalił się z miejsca zdarzenia. Policjanci prowadzili jego poszukiwania. Po kilku godzinach mężczyzna sam zgłosił się do przeworskiego szpitala. Będący na miejscu policjanci sprawdzili stan trzeźwości 59-letniego mieszkańca powiatu przeworskiego. Okazało się, że miał 0,26 promila alkoholu w organizmie. Policjanci wyjaśniają okoliczności i szczegółowy przebieg tego zdarzenia.

 

Policja apeluje, by przed każdym przejazdem kolejowym zachować szczególną ostrożność – zwłaszcza tam, gdzie nie ma dodatkowych zabezpieczeń.

Przed wjazdem na tory upewnij się, że nie zbliża się pociąg. Nigdy nie wjeżdżaj na przejazd, jeśli rogatki opuszczają się lub nie są w pełni podniesione oraz wciąż świeci się czerwone światło – przypomina asp. szt. Justyna Urban z przeworskiej KPP.

DP/Fot. KP PSP w Przeworsku

Muzyczne lato w pałacu

0
Pierwszy z koncertów miał miejsce 7 sierpnia.

Stowarzyszenie Art Music Artist zrealizowało kolejny muzyczny projekt na terenie powiatu przeworskiego. W ramach „Muzycznego lata w pałacu” odbyły się dwa wyjątkowe koncerty.

 

Pierwszy z nich miał miejsce 7 sierpnia. Na terenie Zespołu Pałacowo-Parkowego w Zarzeczu wystapili Wioletta Fluda-Tkaczyk (fortepian) oraz Marek Gumiela (waltornia). Kilka dni później, 13 sierpnia, wystąpił Kwartet Blaszany Brass Riders, który kilka dni wcześniej zagrał też dla publiczności zebranej w Zespole Pałacowo-Parkowym w Przeworsku, w ramach II Przeworskich Koncertów Kameralnych. Kwartet dał muzyczny popis w składzie: Tomasz Stolarczyk, Andrzej Tkaczyk, Tomasz Gajewski (puzony) oraz Jarosław Jastrzębski (tuba).

Partnerami w organizacji koncertów byli: Powiat Przeworski, Gmina Zarzecze oraz Centrum Kulturalne w Zarzeczu. Patronat honorowy nad wydarzeniem objął wójt Gminy Zarzecze Tomasz Bury.

DP/fot. org.

 

 

Zamki, pałace, dwory w powiecie jarosławskim: Hawłowice Górne. Dwór – Lamus

0

W Hawłowicach Górnych znajduje się jeden z najcenniejszych zabytków na Podkarpaciu. Drewniany dwór powstał w drugiej połowie XVII wieku z inicjatywy ówczesnych właścicieli majątku Trzcińskich, herbu Rawicz. Powstał on obok poprzedniego starszego, który w XIX wieku wyremontowano i w takim stanie przetrwał do lat 60 XX wieku. W latach 1824-1852 Edward Zaklika obudował drewniane ściany dworu cegłą. Obok pozostałości budynku dworu znajduje się lamus., który miał różne określenia, ale tak naprawdę to jest murowany dwór, pochodzący z końca XV lub początku XVI wieku. Z chwilą wybudowania nowego dworu spełniał rolę lamusa. Obecnie właścicielem dworu wraz z przylegającym terenem jest prof. Marian Wolski, który odzyskał własność rodzinną od gminy Pruchnik. Rarytasem w renesansowym dworze – lamusie jest zrekonstruowany kaflowy piec z końca XVI wieku.

Rekonstrukcji dokonano na podstawie odnalezionych fragmentów oryginalnych kafli podczas prac archeologicznych w rejonie dworu. Piec reprezentuje typ tzw. dwuskrzyniowego grzejnika na arkadowym cokole z kolebkowym dachem, pokrytym dachówkami piecowymi, dekorowanymi siecią różnobarwnych rombów. Na półkolistych tarczach kaflowych umieszczony został herb „Tarnawa” z inicjałem „S.B.” – to inicjały ówczesnego właściciela Stanisława Broniowskiego, dworzanina ostatnich królów z dynastii jagiellońskiej, chorążego przemyskiego. Jak zaznaczył prof. Marian Wolski, w tym renesansowym piecu palono, kiedy Krzysztof Kolumb płynął do Ameryki.

Piec reprezentuje wysoki poziom artystyczny kafli, które zostały wykonane w jednym z najlepszych warsztatów. Projekt rekonstrukcji dokonano w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. W hawłowickim dworze- lamusie znajduje się również cenna polichromia z XVI wieku. Została odkryta przez specjalistów z Akademii Sztuk Pięknych. Odnowiono tez herb Tarnawa w laurowym wieńcu. Jest to najstarsza świecka polichromia na Podkarpaciu.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

 

Uciekał przed kontrolą drogową

0

W ręce jarosławskich policjantów z grupy Speed wpadł motocyklista, który nie posiadał uprawnień do kierowania pojazdem i nie zatrzymał się do kontroli drogowej. Uciekając dopuszczał się rażących wykroczeń drogowych.

 

W środę, 10 sierpnia, ok. 20.45 na ul. 3-go Maja policjanci zauważyli kierującego motocyklem kawasaki, który nie stosując się do znaków drogowych, pasem do jazdy w przeciwnym kierunku, na skrzyżowaniu wyprzedził funkcjonariuszy oraz inne pojazdy. Manewr ten powtórzył jeszcze na przejściu dla pieszych. Policjanci dali motocykliście polecenie zatrzymania się. Kierujący zwolnił, ale gdy funkcjonariusze zrównali się z nim, gwałtownie przyspieszył. Podczas ucieczki dopuszczał się rażących wykroczeń w ruchu drogowym – wyprzedzał na przejściach dla pieszych, nie stosował się do sygnalizacji świetlnej i do linii podwójnej ciągłej. Nie stosował się do wydawanych przez funkcjonariuszy sygnałów do zatrzymania kontynuując jazdę w kierunku Tuczemp. Na obwodnicy miasta motocyklista jechał lewym pasem z prędkością 185 km/h przy ograniczeniu do 90 km/h. W Tuczempach wjechał na chodnik i kontynuował ucieczkę. Policjanci na chwilę stracili go z oczu, ale po chwili na jednej z posesji zauważyli motocykl. W domu przebywał mężczyzna, który kierował jednośladem. 24-letni mieszkaniec gminy Jarosław trafił do policyjnego aresztu. Okazało się, że nie posiada on uprawnień do kierowania pojazdami, a motocykl posiadał tablice rejestracyjne o numerach, których brak było w systemach.

Za popełnione przestępstwo motocykliście grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo odpowie za popełnione wykroczenia drogowe.

DP/KPP Jarosław