Strona główna Blog Strona 115

Lasy dają kolejne pieniądze na remont drogi

0

Niedługo powinna ruszyć przebudowa drogi powiatowej Surmaczówka-Zapałów o długości 3,6 km. Inwestycja ma być wykonana jeszcze w tym roku, a jej wartość wyniesie prawie 3,8 mln zł. W tym 1,9 mln zł będzie pochodzić z dofinansowania Lasów Państwowych. Resztę pokryją budżety Powiatu Jarosławskiego i Gminy Wiązownica.

 

Informację o rozpoczęciu inwestycji razem z wręczeniem promesy z Lasów Państwowych przekazano we wtorek, 8 listopada na spotkaniu zorganizowanym w Starostwie Powiatowym w Jarosławiu. Wzięli w nim udział parlamentarzyści, przedstawiciele samorządu wojewódzkiego, powiatowego i gminnego oraz reprezentanci Nadleśnictwa Jarosław. W przekazaniu deklaracji Lasów Państwowych o wsparciu finansowym na poziomie niemal 50 % uczestniczyli m.in. senator RP Mieczysław Golba, poseł na Sejm RP Tadeusz Chrzan, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego Anna Huk, starosta jarosławski Stanisław Kłopot, wicestarosta Mariusz Trojak, przewodniczący Rady Powiatu Jarosławskiego Marian Fedor, wójt Gminy Wiązownica Krzysztof Strent oraz nadleśniczy Nadleśnictwa Jarosław Damian Rębacz. Radnych powiatu jarosławskiego reprezentowali Marek Kucab, Marek Sobolewski, Józef Długoń i Andrzej Magdziak, a samorząd Gminy Wiązownica przewodniczący Rady Gminy Krzysztof Socała oraz radni Paweł Wiśniewski, Ernest Kasia i Bogusław Socha.

Na spotkaniu podsumowano prace drogowe powiatu oraz zakres inwestycji w Gminie Wiązownica. – Nie wiem kiedy starosta się zatrzyma – zwracał uwagę M. Golba mówiąc o ilości prac na drogach powiatowych. Mówiono też ile pracy i zabiegów wymagało zdobycie dofinansowań oraz dziękowano zaangażowanym w ich zdobycie.

– Cieszę się, że kolejne środki trafiają do Powiatu Jarosławskiego na przebudowę drogi powiatowej. To kolejna inwestycja w ramach środków, które pozyskaliśmy z Funduszu Leśnego Lasów Państwowych. Serdecznie dziękuję wszystkim zaangażowanym w ten sukces, począwszy od parlamentarzystów, m.in. senatorowi RP Mieczysławowi Golbie, posłowi na Sejm RP Tadeuszowi Chrzan po osoby zaangażowane w tworzenie wniosku o dofinansowanie, aż do przedstawicieli Lasów Państwowych – mówił starosta jarosławski S. Kłopot.

erka

 

BohaterON – włącz historię

0

Uczniowie Publicznego Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego im. Anny Jenke w Jarosławiu wzięli udział w ogólnopolskiej kampanii o tematyce historycznej „BohaterON – włącz historię!”

 

– Kampania ma na celu upamiętnienie i uhonorowanie uczestników Powstania Warszawskiego oraz promocję historii Polski XX wieku. Projekt ma edukować Polaków, bazując na historiach Powstańców, wzmacniać poczucie tożsamości narodowej, krzewić postawy patriotyczne oraz budować wrażliwość społeczną – informują nauczyciele historii Joanna Tomczyk i Jarosław Dyrda Uczniowie klasy 1a skierowali do Powstańców wraz ze swoją wychowawczynią – Joanną Tomczyk życzenia w formie wiersza pt. „W hołdzie bohaterom!” autorstwa Victorii Derewońko. W akcję „Kartka dla Powstańca” włączyli się także uczniowie klasy 1b, którzy wysłali do uczestników Powstania Warszawskiego grupowe zdjęcie oraz życzenia, a także 18 uczniów klasy 2a.

Pragniemy złożyć wymowne życzenia dla Tych,
którzy pamiętnie na kartach historii się zapisali,
w obronie dobra najwyższego
– Ojczyzny i narodu polskiego!
Dzięki temu, że ukochali,

a z miłości podjęli zmagania wyratowania i ocalenia,
niezłomnego przezwyciężenia własnych słabości
dla odzyskania wolności!
Serca drżały i powstali mężnie do boju!

Nosząc w duszy wierne pragnienie!
Przeciwko wrogowi i ciemiężcy,
w bólu, cierpieniu i udręce,
dążyli do prawdziwego wyzwolenia!
Walczyli! Stając w obronie własnych wartości i ludzkiej godności.

Ponieśli cenę ogromnej ofiarności,
z daru życia, przelanej krwi, ran i blizn.
Mężnie trwali! Przetrwali! Wygrali!

Zasłużyli na wielkie uznanie i ogromne wyróżnienie!
Należy się pamięć i podziękowanie – prawdziwym bohaterom,
za autentyczną naukę patriotycznych postaw,
z wdzięcznością i w duchu zasady: Wiara, Rozum, Ojczyzna!

  1. Derewońko

Red.

11 par świętowało 50 wspólnie przeżytych lat

0
Oprócz medali Jubilaci otrzymali pamiątkowe dyplomy gratulacyjne, kwiaty i okolicznościowe upominki.

W piątek 28 października w Urzędzie Gminy Radymno odbyła się uroczystość wręczenia „Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie”.

 

Jubileusz 50-lecia pożycia związku małżeńskiego świętowało w Gminie Radymno 11 par: Urszula i Czesław Banasiak z Sośnicy-Brzeg, Maria i Tadeusz Dębiccy z Duńkowic, Krystyna i Kazimierz Barnaś z Chotyńca, Maria i Tadeusz Gwóźdź z Chotyńca, Maria i Stanisław Andrejko ze Skołoszowa, Lidia i Piotr Barscy ze Skołoszowa, Genowefa i Ryszard Kurzawa ze Świętego, Zofia i Marian Razjer z Sośnicy, Aleksandra i Jan Łysik z Sośnicy, Maria i Kazimierz Bis z Łazów oraz Maria i Jan Chmielowscy z Zabłotciec

W imieniu Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wręczenia „Medali za Długoletnie Pożycie Małżeńskie” dokonał Bogdan Szylar, wójt gminy Radymno w asyście Beaty Gałęzy, sekretarza gminy. Oprócz medali Jubilaci otrzymali pamiątkowe dyplomy gratulacyjne, kwiaty i okolicznościowe upominki. Nie zabrakło również symbolicznego toastu wzniesionego na cześć Jubilatów, którym życzono dużo zdrowia, spokoju, rodzinnego ciepła, miłości bliskich oraz wszelkiej pomyślności na dalsze lata wspólnego pożycia. Niestety, nie wszystkie odznaczone pary mogły uczestniczyć w tegorocznym spotkaniu. Stan zdrowia nie wszystkim pozwolił na przybycie.

 

Opr. EK, fot. org.

 

Miasto nie rezygnuje z kładki nadziemnej

0
W tym miejscu możemy spodziewać się przejścia nadziemnego.

Niełatwo wjechać od strony rond na ul. Grunwaldzką w czasie szczytu. Ruch wstrzymują piesi, skwapliwie korzystając z tego, że obecne przepisy ruchu drogowego dają bezwzględne pierwszeństwo przy przechodzeniu przez jezdnię. Problem miało rozwiązać przejście nadziemne, ale na jego budowę nie wyraża zgody konserwator zabytków, bo cała ulica jest wpisana do rejestru. Okazuje się jednak, że władze Jarosławia nie zrezygnowały z kładki i zamierzają ją zbudować.

 

Jak zauważa burmistrz Jarosławia Waldemar Paluch uznanie całej ul. Grunwaldzkiej obiektem zabytkowym jest ewenementem. Zapewnia, że za wyjątkiem Jarosławia nie spotkał się z takim rozwiązaniem. – U nas cała ulica jest uznana za zabytkową i zablokowało to budowę przejścia nadziemnego, które miało rozgraniczyć ogromne potoki pieszych od ruchu samochodów. Mamy dzisiaj z tym problem, bo przejścia blokują przejazd przez ronda. Dochodzi do scysji. Pojawiły się propozycje by ustawić sygnalizację świetlną, ale ronda były po to by usprawnić komunikacje. Sygnalizacja nie usprawni. Rozwiązanie mamy i chcemy wrócić do wcześniejszej propozycji z kładką na jednym z rond – tłumaczy W. Paluch, zaznaczając że przejście musi być odpowiednio zaprojektowane. Burmistrz nie chce zdradzać szczegółów, ale można wnioskować, że władze przygotowują rozwiązanie nie kolidujące z zakazem budowy kładki na zabytkowej ulicy, czyli już nad skrzyżowaniem u zbiegu ul. Grunwaldzkiej z Lubelską i pl. Mickiewicza.

Burmistrz zwraca uwagę, że należy korzystać z rozwiązań współgrających, łączących dbałość o zabytki z unowocześnianiem. Jako kolejny przykład podaje problem ochrony konserwatorskiej baraków przy ul. Rybackiej nie pozwalający na ich wyburzenie i budowę mieszkań.

erka

 

Przykład idzie z góry

0

Jak bardzo trzeba nie lubić innych, mieć kompleksy, lub jedno i drugie jednocześnie, żeby publicznie wygłaszać opinie obraźliwe i zwyczajnie krzywdzące drugiego człowieka. Mimo coraz większej świadomości, że każdy z nas ma swoje umiejętności i na świecie działa to tak, że ludzie się uzupełniają i potrzebują wzajemnie, ciągle jeszcze możemy spotkać przedstawicieli tzw. „tradycyjnego” modelu rodziny, w którym tradycji nie ma za grosz – za to poniżanie i przemoc, a i owszem. Tacy mężczyźni (bo w tę stronę to częściej idzie) z pogardą wypowiadają się o kobietach (nawet swoich), uważając o zgrozo często nawet publicznie, że „baby” to tylko do garów, na niczym się nie znają, nie warto ich pytać o zdanie, ewentualnie mogą się wypowiedzieć o tym, jak zamiatać podłogę. To przecież oni stworzeni są do wyższych celów, oni mogą dyskutować, zdobywać świat, robić kariery. Nie zawsze jednak pamiętają o tym, że za ich sukcesem często stoi kobieta. Matka, żona, siostra, córka… To one pamiętają o opłaceniu rachunków, wizytach u lekarza, biorą na siebie ciężar wychowania dzieci, starają się, by w domu mieli wszystko pod ręką. Słowem, są ich prywatnymi sekretarkami. To one wykonują te zwykłe, przyziemne prace, o których się nie wspomina będąc na szczycie. Niby nic, ale. To już nie te czasy, że samiec alfa przynosił do jaskini kawał zwierzyny i nic więcej go nie obchodziło, zbierał za to pełne podziwu spojrzenia swojej partnerki.

Nie ma jednak co się dziwić, że przeciętni Kowalscy nie doceniają wzajemnie swoich ról w społeczeństwie, skoro przykład płynie z góry. Chyba nie ma nikogo, kto nie słyszał już sławnego hasła o „dawaniu w szyję”. Wypowiedział je Jarosław Kaczyński, swoją drogą, osoba, która nie ma ani żony, ani dzieci, ale wie lepiej, jak wszyscy mamy żyć. Młode kobiety dają w szyję i dlatego nie mają dzieci, poza tym szybko się uzależniają. Panowie mogą pić bezkarnie kilkanaście lat, bo uzależniają się o wiele później. Wszystko jest więc w porządku, gdy codziennie po pracy „dają w szyję” na kanapie. Nie tyle same słowa prezesa PiSu są niewłaściwe – bardziej smutne i zastanawiające są aprobujące salwy śmiechu z sali i rechot samego autora przekonanego, że to co robi, jest słuszne. Żarty z gwałtu już przerabialiśmy w przestrzeni publicznej, teraz mamy niemal deja vu.

Warto jednak podkreślić, że młode kobiety nie mają dzieci z wielu powodów: nie mają pracy, wykształcenia, mieszkania, by zapewnić dziecku odpowiednie warunki. Wreszcie nie mają z kim mieć tego dziecka, bo w ich wieku chłopców jest wielu, ale mężczyzn już niekoniecznie. Nie sztuką jest, brzydko mówiąc, naprodukować dzieci i uczyć je, jak żyć z socjalu. Sztuką jest mieć ich nawet mniej, ale mieć dla nich czas, zapewnić im wykształcenie, rozwijanie zainteresowań, uwagę, opiekę lekarską. Jakość, nie ilość.

 

Dominika Prokuska

Znamy laureatów konkursu plastycznego

0

W Urzędzie Miasta Jarosławia odbyła się uroczystość rozdania nagród i wręczenia dyplomów dla zwycięzców i wyróżnionych w konkursie plastycznym na plakat o tematyce ochrony środowiska i klimatu.

 

Komisja konkursowa po obejrzeniu prac zgłoszonych do konkursu przyznała następujące nagrody i wyróżnienia: I miejsce zajęła Kinga Kubas, uczennica klasy VI Szkoły Podstawowej nr 6 w Jarosławiu. Tuż za nią była Karina Szurek, uczennica klasy V Szkoły Podstawowej nr 2 w Jarosławiu. Natomiast na III miejscu uplasował się Grzegorz Tomaszewski, uczeń Szkoły Podstawowej nr 2 w Jarosławiu.

Wyróżnienia otrzymali uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1: Amelia Sokołowska, Patrycja Sęk, Oliwia Skorupka i Michał Mazur; Szkoły Podstawowej nr 2: Julia Gołda, Szymon Tuczapski, Kaja Kobylińska i Natalia Kopkowicz; oraz uczeń Szkoły Podstawowej nr 6: Mateusz Skiba.

Wszystkie nagrodzone prace prezentowane są w holu Urzędu Miasta Jarosławia.

Opr. EK, fot. UM

 

Spisano dzieje szpitala wojskowego

0
Anna Huk, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego prezentuje najnowszą publikację J. Lusek.

W sprzedaży jest już książka o szpitalu wojskowym, który przez kilka lat funkcjonował w Klasztorze Sióstr Niepokalanek w Jarosławiu. Spotkanie z Joanną Lusek, autorką książki „Legionistów wspomnienia niedokończone… Szpital rezerwowy Czerwonego Krzyża ss. niepokalanek w Jarosławiu (1914-1917)” odbyło się w środę, 9 listopada w jarosławskim muzeum.

 

Szpital rezerwowy Czerwonego Krzyża funkcjonował w Klasztorze Sióstr Niepokalanek na ul. Głębokiej w Jarosławiu od września 1914 roku do lipca 1917 roku. W tym czasie przez klasztor przewinęło się kilka tysięcy żołnierzy. Wśród rannych wojaków było także około 200 legionistów z I, II i III Brygady Legionów Polskich Józefa Piłsudskiego. Ich wspomnienia, a także niepublikowana wcześniej kronika szpitala wojskowego zawarte zostały właśnie w tej publikacji. Opracowała ją dr Joanna Lusek z Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu.

W spotkaniu autorskim z J. Lusek, które odbyło się w minionym tygodniu w Muzeum Kamienicy Orsettich w Jarosławiu wzięli udział m.in. Anna Huk, członek Zarządu Województwa Podkarpackiego, Jan Jarosz, dyrektor Muzeum Narodowego Ziemi Przemyskiej oraz Lucjan Fac, kierownik działu historii tego muzeum. Nie zabrakło pasjonatów historii, sióstr niepokalanek z klasztoru na Głębokiej, uczniów Szkoły Podstawowej Sióstr Niepokalanek oraz Publicznego Katolickiego Liceum Ogólnokształcącego w Jarosławiu.

 

Historia szpitala

Jarosławskie siostry niepokalanki wyraziły gotowość do przyjęcia rannych żołnierzy jeszcze na kilka lat przed wybuchem wojny. Pierwszy szpital – austriacki – rozpoczął działalność na Głębokiej już jesienią 1914 roku. Po przejęciu Jarosławia przez Rosjan, w klasztorze umieszczono rosyjski szpital wojskowy. W okresie najbardziej nasilonych walk, czyli na początku maja 1915 roku – leczono tu w jednym czasie nawet ponad 500 żołnierzy. Kiedy sytuacja na froncie wschodnim ustabilizowała się, w klasztorze umieszczono austriacki zakład dla rekonwalescentów. Wśród kilku tysięcy rannych było około 200 żołnierzy Legionów Polskich – często bardzo młodych chłopców, którzy zaciągnęli się do wojska w nadziei wywalczenia dla Polski niepodległości. Zachęceni przez siostry, dochodzący do zdrowia żołnierze spisywali swoje wspomnienia.

 

Dzięki zapiskom s. Siostry Krysty

W latach 30. dzieje szpitala na Głębokiej spisała s. Siostra Krysta od Przenajświętszego Sakramentu (Zofia Szembekówna). Siostra sporządziła także wykaz nazwisk legionistów, którzy podczas wojny przewinęli się przez szpital. To właśnie na tym opracowaniu opiera się najnowsza publikacja J. Lusek. Książka zawiera też obszerny komentarz historyczny, który ułatwia odnalezienie się w Jarosławiu sprzed wieku.

Publikacja została wydana przez Muzeum Narodowe Ziemi Przemyskiej, dzięki pomocy i wsparciu Zgromadzenia Sióstr Niepokalanego Poczęcia NMP z klasztoru w Jarosławiu oraz domu generalnego w Szymanowie na Mazowszu. Książkę można nabyć m.in. w Punkcie Informacji Turystyczno-Kulturalnej jarosławskiego Centrum Kultury i Promocji (Rynek 5).

 

Opr. EK, fot. org.

Odzyskanie niepodległości w Jarosławiu 1918 r.

0
prof Kazmimierz Skarbowski zasłużony działacz Sokoła

Stacjonujące w Jarosławiu wojsko austriackie, bez względu na narodowość pod wpływem rewolucyjnych wiadomości z własnych krajów często porzucało koszary. W niektórych pułkach oficerowie wzywali żołnierzy do porzucania koszar i zrzucali odznaki austriackie. Żołnierze porozbijali magazyny z bronią i ubraniami, załatwiali swe osobiste porachunki ze znienawidzonymi podoficerami.

Korzystając z tej sytuacji w połowie października w sali „Sokoła” odbyła się manifestacja z prezesem Organizacji Narodowej w Jarosławiu Kazimierzem Krzanowskim i sekretarzem Andrzejem Wondasiem na czele. Przez miasto przeciągały nieustające tłumy powracających z wojsk austriackich żołnierzy z Galicji Wschodniej. By zapobiec ewentualnym starciom zbrojnym Wydział Organizacji postanowił wysłać oddziały straży obywatelskiej do siedziby komendy miasta, celem rozbrajania znajdujących się tam żołnierzy. Na komendanta Gwardii mianowano Kazimierza Skarbowskiego, na dowódcę Straży Obywatelskiej kpt. Serafina Dobrzańskiego. Zaczęto zajmować ważniejsze obiekty w mieście. Jarosław był jednym z pierwszych miast galicyjskich, który zrzucił jarzmo austriackiej niewoli. Andrzej Wondaś wspominał: „Rankiem 1 listopada ludność znalazła się już w wolnym Państwie Polskim (…), świadczyły o tem, kokardkami o barwach narodowych przybrane, przechodzące ulicami miasta patrole straży obywatelskiej, a dzień 1 listopada- dzień smutku i żałoby- stał się w tym roku, dniem radości i wesela…” Równocześnie trwała akcja organizacji polskich jednostek wojskowych. Właściwie w Jarosławiu pozostała tylko młodzież i starcy obok garstki urzędników i z nich to została utworzona doraźna Gwardia Narodowa, która jako siłą zbrojna objęła straż nad koszarami, ratując resztki jakie jeszcze po rabunkach pozostały. Na domach i urzędach wisiały polskie sztandary. Przybywający do Jarosławia oficerowie pojedynczo, grupami lub transportami zaczęli zgłaszać się w Komendzie. Z czasem zaczęły powstawać kompanie z samych Polaków ochotników. Nad Jarosławiem po 146 latach niewoli znowu zabłysnęły polskie orły.

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości”

PWiK wchłania MZK

0
Burmistrz Waldemar Paluch (od prawej) z symbolem połączenia spółek z Andrzejem Wysockim, prezesem PWiK i Władysławem Grubą, ustępującym szefem MZK.

– Już zostały wprowadzone zmiany. Podpisaliśmy akt notarialny o połączeniu Miejskiego Zakładu Komunikacji z Przedsiębiorstwem Wodociągów i Kanalizacji. W momencie wpisania tego do Krajowego Rejestru Sądowego nastąpi oficjalne połączenie obu miejskich spółek – mówi Waldemar Paluch, burmistrz Jarosławia. – Dla mieszkańców nic się zmieni za wyjątkiem nazwy – dodaje.

 

Celem tej fuzji jest rozwój transportu publicznego w Jarosławiu z docelowym założeniem, że dla mieszkańców miasta będzie on bezpłatny. By do tego doszło, konieczne są inwestycje, a niebogatej spółki komunikacyjnej na to nie stać. Można ją dofinansować albo połączyć ze znacznie bogatsza firmą. Władze Jarosławia wybrały drugie rozwiązanie.

burmistrz tłumaczy, że MZK jeszcze za czasów poprzedniego burmistrza była zmuszona do zaciągnięcia kredytu. Ta strata w dalszym ciągu w spółce jest, a trudno mówić o rozwoju skoro w firmie nie ma odpowiedniego kapitału. MZK może zwiększać swój kapitał dzięki zyskom z działalności, albo przez dokapitalizowanie. Czyli dofinansować się przez podniesienie cen biletów albo dotacji z budżetu miasta. Połączenie spółki komunikacyjnej o bardzo małym kapitale z PWiK, którego kapitał jest o wiele wyższy daje możliwość rozwoju bez stosowania takich rozwiązań.

– MZK ma bardzo mały kapitał wynoszący ok. 3 mln zł. PWiK ma 10 krotnie wyższy. Przy planowanych zmianach MZK nie miałoby możliwości rozwoju transportu do poziomu jaki chcemy uzyskać. Założyliśmy, że transport publiczny będzie bardziej dostępny, a docelowo bezpłatny, by zachęcić do korzystania z takiej formy komunikacji – wyjaśnia W. Paluch.

Burmistrz podaje przykład z Norwegii, którą ostatnio odwiedziła delegacja z Jarosławia. Tam rozmawiali z kobietą, której przy pięcioosobowej rodzinie z trzema dorosłymi wystarczy tylko jeden samochód. – Ja także ma pięcioosobową rodzinę z trzema dorosłymi i muszę mieć trzy samochody, bo każdy musi codziennie dojechać do pracy w inne miejsce – zauważa W. Paluch. Założeniem władz miasta jest taka rozbudowa linii autobusowych w Jarosławiu, by za 10 lat każdy miał możliwość dojechać wszędzie komunikacją miejską.

– Transportem będzie zajmować się PWiK, a MZK zostanie wchłonięta. Nie dochodzi do zwolnień. Pracę straci prezes i rada nadzorcza MZK. To zmiana idąca w stronę kumulacji kapitału – podsumowuje W. Paluch.

Do oficjalnego połączenia obu spółek doszło w początkiem listopada. Burmistrz dziękując w sposób szczególny prezesowi Władysławowi Grubie, Radzie Nadzorczej MZK oraz wszystkim pracownikom spółki, za wiele lat pracy oraz duże zaangażowanie w wykonywanie swoich obowiązków, podkreślał że działania na rzecz modernizacji miejskiego transportu wchodzą w fazę intensyfikacji.

erka/UM Jarosławia

 

 

Mieszkańcy muszą dopłacić

0

Mieszkańcy osiedli podlegających Spółdzielni Mieszkaniowej w Przeworsku stanęli przed koniecznością uiszczenia dopłat za ogrzewanie – niektórzy dość sporych – mimo iż do tej pory mieli zwracane nadwyżki wpłacanych zaliczek. Nowy prezes Spółdzielni tłumaczy, że to efekt poprzednio podpisanej umowy, a Spółdzienia i tak zrobiła wszystko, by mieszkańcy odczuli jej skutki jak najmniej w swoich domowych budżetach. Nie każdego jednak to wyjaśnienie przekonuje.

 

Wszystko zaczęło się pod koniec 2021 roku. Spółdzielnia, tak jak w latach poprzednich, posiadała zawarte umowy na dostawę paliwa gazowego do kotłowni według cen kształtowanych przez giełdę, co przez szereg lat przynosiło wymierne korzyści finansowe w zakupie paliwa gazowego i tym samym korzyści w dostawie ciepłej wody i w kosztach ogrzewania. Niestety, w ostatnim kwartale 2021 r. cena paliwa gazowego na giełdzie znacznie wzrosła, nawet 5-6 krotnie. Tak dynamiczny wzrost cen gazu miał bezpośredni wpływ na koszty zakupu gazu do kotłowni Spółdzielni.

W momencie objęcia przeze mnie funkcji Prezesa Zarządu zobowiązania Spółdzielni na rzecz dostawcy paliwa gazowego z tytułu wstrzymania zapłaty faktur za miesiące listopad i grudzień 2021 r. wynosiły 2 mln 617 tys. zł. Pierwszy raz w historii rozliczeń kosztów ogrzewania wydarzyło się, iż faktyczne koszty ogrzewania przekraczały kwotę wpłaconych zaliczek. W poprzednich latach zawsze powstawała nadwyżka nad kosztami, która była zwracana mieszkańcom w rozliczeniach rocznych c.o. – tłumaczy Tomasz Misiąg, prezez SM w Przeworsku.

Jedną z pierwszych decyzji nowego prezesa było wstrzymanie rozliczeń kosztów ogrzewania z deficytem 2 mln 617 tys. zł i podjęcie rozmów-negocjacji z firmą Fortum w celu zażegnania sporu i uniknięcia spraw sądowych o zapłatę zaległości za paliwo gazowe. Po trwających prawie dwa miesiące trudnych negocjacjach, udało się wynegocjować upust w wysokości 1,1 mln zł za dostawę paliwa gazowego w IV kwartale 2021 r. Firma odstąpiła od naliczania odsetek za zwłokę oraz anulowała wszystkie noty obciążeniowe za podjęte do tej pory działania windykacyjne. Na początku lipca br. zostało zawarte w tej sprawie porozumienie, na mocy którego Spółdzielnia musiała dokonać wpłaty na rzecz firmy Fortum kwoty zaległości pomniejszonej o ustalony upust. Należność w całości została zapłacona ze środków obrotowych Spółdzielni przeznaczonych na bieżące funkcjonowanie. Spółdzielnia chciała bowiem uniknąć zaciągania kredytu.

– W wyniku zawartej ugody z Fortum kwota średniej prognozowanej niedopłaty zmniejszyła się się z 26,21 zł/m2 do ok. 15 zł/m2. Ostatecznie jednak za zgodą Rady Nadzorczej, do rocznego rozliczenia kosztów c.o. za rok 2021, trafiło 43% tej zmniejszonej kwoty dopłaty na rzecz Fortum, czyli średnio 6,51 zł/m2. Pozostała kwota zostanie uwzględniona w rozliczeniach w następnych latach. Kwoty dopłat dla poszczególnych mieszkań są zróżnicowane, w zależności od wskazań podzielników c.o., tak jak było w latach poprzednich – wyjaśnia T. Misiąg.

 

Możliwe raty

Część mieszkańców, zwłaszcza osoby samotne, emeryci czy renciści, znalazło się w trudnej sytuacji finansowej, mimo iż i tak nie jest łatwo żyć czasach rosnącej inflacji. Niektórzy z mieszkańców nie godzą się z otrzymanymi dopłatami wyrażając swoje niezadowolenie w mediach społecznościowych i próbując dochodzić swoich racji na spotkaniach z prezesem. Jednak zdecydowana większość, jak wyjaśnia T. Misiąg, ze zrozumieniem podeszła do rozliczenia i je zaakceptowała. Tym, dla których dopłaty nie są możliwe do jednorazowej spłaty, Spółdzielnia umożliwiła rozłożenie ich na dogodne raty. Formularze wniosku w tej sprawie są dostępne w biurach spółdzielni i na stronie internetowej.

Ogólna drożyzna nie omija też samej Spółdzielni i rzutuje na jej koszty funkcjonowania. Nowy prezes stale szuka więc oszczędności w sposobie jej fukncjonowania.

W nowym statucie ograniczona została m.in. liczba członków zarządu spółdzielni z 5 do 3 (aktualnie jest tylko jeden prezes i dwóch nieetatowych członków zarządu). Reorganizuję działalność administracji spółdzielni poprzez przesunięcia pracowników i ograniczenia zatrudnienia. Korzystamy też z różnych form refundacji zatrudnienia oferowanych przez Urząd Pracy, po to by na ile się da odsunąć w czasie zależną od Spółdzieni podwyżkę miesięcznych opłat mieszkaniowych – dodaje T. Misiąg.

Warto też wspomnieć, że od 1 stycznia 2022 r. dostawcą gazu do kotłowni spółdzielni jest państwowa spółka PGNiG, z tego też powodu gaz zużywany do ogrzewania mieszkań i podgrzewania wody jest już objęty ochroną taryfową.

DP