Wola Mołodycka, która jest przysiółkiem Mołodycza skrywa kilka interesujących obiektów małej architektury sakralnej. Odnajdziemy tutaj urokliwe krzyże bruśnieńskie. Inskrypcje wyryte na tych obiektach odkrywają przed nami dawnych mieszkańców wioski. Można odczytać z nich imiona i nazwiska miejscowych fundatorów, jak też intencje, w których ufundowano krzyże. Już wcześniej opisywany był w tym cyklu krzyż ufundowany przez mieszkańca o nazwisku Bagnicki. Inskrypcja, która znajduje się na nim została wyryta w języku rosyjskim. Omawiany krzyż posiada natomiast inskrypcję w języku polskim. Powstał w czasach zaborów. Odnajdziemy go na początku lasu, na niewielkiej skarpie. Prowadzą do niego betonowe schodki. Umiejscowiony jest pomiędzy dwoma drzewami i otoczony współcześnie wykonanym drewnianym, solidnym płotkiem, który zdobią sztuczne kwiaty. Na krzyżu znajduje się ukrzyżowany Jezusa Chrystusa, poniżej niewielkich rozmiarów dwie postacie. Jest to standardowy widok. Najważniejsze jednak jest to, co widzimy w dolnej części krzyża. Znajduje się tam płycina, a na niej niezbyt starannie wykonana inskrypcja: „Tomasz (nieczytelne pierwsze litery nazwiska)…dziak (nieczytelne dwie pierwsze cyfry z daty, trzecia to 0 lub 9)…ostatnia cyfra to 9”. Mimo zatartych cyfr można określić czas powstania. Patrząc na styl obiektu i ostatnie cyfry na inskrypcji można stwierdzić, że krzyż został w tym miejscu postawiony pod koniec XIX wieku lub w pierwszej dekadzie ubiegłego wieku. Jeśli chodzi o nazwisko fundatora, to bezcenna stała się wiedza historyka i regionalisty, który tam mieszka. – Ten krzyż bruśnieński ufundował mieszkaniec o nazwisku Magdziak – mówi Jan Kuca. Powyżej płyciny z informacjami o fundatorze znajduje się kolejna, nieco większych rozmiarów. Wyryto na niej napis: „Jezu nie opuszczaj nas”. Z tych słów wyłania się prośba, a może błaganie, by Jezus Chrystus był przy tej rodzinie, nie zostawiał ich samych na ziemi, na której człowiek doświadcza wiele zła i cierpienia…
Marcin Sobczak
