Nasza drużyna poszła za ciosem i wygrała drugi mecz z rzędu. Po zwycięstwie z Siarką w Tarnobrzegu podopieczni trenera Valerija Sokolenko ograli u siebie ekipę z Białej Podlaskiej. Spotkanie z Podlasiem odbywało się w ramach tzw. „Supermeczu” z oprawą Kanału Sportowego i komentarzem Mateusza Borka.
JKS Jarosław – Podlasie Biała Podlaska 2:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Janiczak 35. 2:0 Pchakadze 84.
JKS: Potański – Czernysz, Panasiuk ż, Wrona, Kordas – Magdziak (62. Surmiak), Mroziński (80. Gospodarczyk), Podstolak, Janiczak – Prokić (80. Ptasznik), Pilch (70. Pchakadze).
Podlasie: Jeż – Bobowski, Orzechowski, Nojszewski (80. Łukasiewicz), Dmitruk (46. Krawcxyk) – Grochowski (46. Kobiera), Maluga, Kosieradzki, Dobruk (46. Kopytow) – Bodnar (46. Banach), Andrzejuk.
Sędziował: Skowronek (Kielce). Widzów:1600.
Organizacja „Supermeczu” w Jarosławiu była możliwa dzięki zwycięstwu w ogólnopolskim konkursie Superscore, w którym fani czarno-niebieskiego teamu okazali się najlepsi wśród wszystkich klubów czwartoligowych w Polsce w ubiegłym sezonie. Mecz z oprawą rodem z ekstraklasy był transmitowany na żywo w Kanale Sportowym a komentowali go Mateusz Borek i Adam Sławiński. Nie zabrakło atrakcji dla kibiców, w tym konkursu, którym można było wygrać 10 tyś zł oraz darmowego cateringu.
Jarosławska drużyna wyszła na boisko w nieco innym składzie niż w poprzednich starciach. Przede wszystkim między słupkami pojawił się Filip Potański. Młody bramkarz, który przed sezonem przyszedł do JKS-u z Igloopolu Dębica dotąd nie miał okazji zaprezentować swoich umiejętności. – Uważam, że to był dobry debiut. Chcieliśmy dać mu taką nagrodę za pracę na treningach i występy w juniorach, co nie znaczy, że nie wierzymy w Igora Wilka. Natomiast jeśli chodzi o pozostałe roszady kadrowe, to część z nich była wymuszona kontuzjami – podkreślał Valerij Sokolenko, trener JKS.
Z przebiegu gry wydawało się, że to przyjezdni są więcej przy piłce, ale do siatki trafiali miejscowi. Pierwszego gola, w pierwszej połowie na raty zdobył Grzegorz Janiczak, któremu podawał Andreja Prokić. Pomocnik JKS-u przy pierwszej próbie był zablokowany przez obrońców, jednak za drugim razem celnie przymierzył po długim słupku. Wynik podwyższył w drugiej połowie, wprowadzony kilka minut szybciej Jaba Pchakadze, wykorzystując swoją szybkość. – Jaba ma swój charakter – mówił z uśmiechem trener Sokolenko i dodawał – Cieszy nas, że zagraliśmy wreszcie na zero z tyłu, dawno tak nie było. Drużyna Podlasia bazowała na fazach przejściowych, czego trochę się obawialiśmy, ale przygotowaliśmy się na to i mieliśmy swój plan na ten mecz, który zrealizowaliśmy. Dobre wyniki pozwoliły piłkarzom JKS-u pójść w górę tabeli.
