Strona główna Blog Strona 524

Dzień Strażaka w cieniu epidemii

0

4 maja na terenie Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Jarosławiu, jak i Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Przeworsku odbyła się uroczysta zbiórka z okazji Dnia Strażaka.

Jarosławska uroczystość rozpoczęła się od przyjęcia meldunku przez Komendanta Powiatowego PSP w Jarosławiu. Następnie odbyło się odczytanie postanowień o nadaniu odznaczeń oraz wyższych stopni służbowych. 22 funkcjonariuszy tutejszej Komendy otrzymało awanse na wyższe stopnie służbowe. Jeden z funkcjonariuszy został uhonorowany „Srebrną Odznaką Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej”. Wyróżnionym pogratulował bryg. Krzysztof Kowal, komendant KP PSP w Jarosławiu. Wydarzenie zakończyła wspólna modlitwa.

W uroczystości wzięli udział pracownicy komendy oraz zmiana służbowa JRG. Fot. KP PSP Przeworsk.

W Przeworsku uroczysty apel z okazji Dnia Strażaka miał nieco inny charakter niż zwykle. Po zabraniu głosu przez Komendanta Powiatowego PSP w Przeworsku st. kpt. Marcina Lachnika zostały odczytane wyciągi z postanowień o przyznaniu odznaczeń oraz wyciągi z rozkazów o nadaniu wyższych stopni służbowych. Awans w stopniu służbowym otrzymało czterech funkcjonariuszy. Jedną osobę uhonorowano „Srebrną Odznaką Zasłużony dla Ochrony Przeciwpożarowej”.

EK

 

Kapliczka w Roźwienicy

0

Prosta, niewielka kapliczka, bez ozdobnych gzymsów i innych ozdobników stoi przy drodze w Rożwienicy. Jednak nie wygląd jest tutaj najważniejszy. Jest ona ważnym punktem na mapie tej wioski.

Znajduje się ona niedaleko ronda w ogrodzeniu działki przy drodze w kierunku Cząstkowic. Prowadzi do niej kilka schodków, a obok stoi drewniany krzyż. Jest murowaną i otynkowaną kapliczką typu domkowego, której szczyt zwieńczony jest metalowym krzyżem. W wnętrzu centralnym punktem jest mały ołtarzyk, na którym mieści się obraz Matki Boskiej z dzieciątkiem. Po obu stronach wnęki są okienka, przy których leżą różańce będące wyrazem zanoszonych próśb i modlitw do Matki Bożej. Jest to żywe świadectwo wiary mieszkańców wioski. Nie ma jednoznacznej odpowiedzi kiedy powstała. – Jest bardzo stara. Interesuję się historią wioski i byłem ciekawy skąd się wzięła, czy ją postawili przypadkiem? Pytałem nieżyjącej już sasiadki i babci, która powiedziała mi że prababcia już ją pamiętała. Wtedy już była, więc jest conajmniej z XIX wieku – mówi pan Waldemar, mieszkaniec Roźwienicy. Inny przekaz mówi, ze wybudowano ją w ubiegłym wieku. Jednak faktem jest, że nie powstała w przypadkowym miejscu. – w tym miejscu był kiedyś cmentarz. Jak kopali przy budowie szkoły to wszędzie były ludzkie kości – dodaje pan Waldemar. Drugi przekaz łączy się z tym co mówi Pan Waldemar, a mianowicie gdy budowano szkołę natrafionona ludzkie kości, pochowano do skrzyń i zakopano, a na tym miejscu zbudowano kapliczkę. Kapliczka ta została poddana remontowi – Gdy była odnawiana zmieniono dach, położono blachę, a reszta jest oryginalna – mówi pan Waldemar.

Rożwienicka kapliczka jest zadbana i widać, że nie jest tylko budowlą umiejscowioną w krajobrazie wioski. Gdyby nie pandemia Koronawirusa z pewnością śpiewano by przy niej pieśni majowe na cześć Matki Bożej.

Marcin Sobczak

Będą nowe chodniki

0

W czwartek, 14 maja, odbyła się kolejna sesja Rady Miejskiej w Sieniawie.

Rada podjęła kilka istotnych dla mieszkańców uchwał, min. w sprawie udzielenia pomocy finansowej dla Samorządu Województwa Podkarpackiego dotyczącej przebudowy drogi wojewódzkiej nr 835 na odcinku Rudka-Wylewa (50 tys. zł) oraz na realizację ponad 100 m chodnika w ciągu drogi wojewódzkiej nr 870 relacji Sieniawa-Jarosław (30 tys. zł). Z prośbą o zabezpieczenie środków na pierwsze zadanie, zwrócił się wicemarszałek województwa, Piotr Pilch. Rada Miejska w Sieniawie zdecydowała także o udzieleniu Powiatowi Przeworskiemu pomocy finansowej w formie dotacji celowej do kwoty 125 tys. zł na sfinansowanie budowy 350 m chodnika w ciągu drogi powiatowej Sieniawa-Czerce (od skrzyżowania z drogą wojewódzką relacji Sieniawa-Oleszyce w kierunku Czerc).

Wszystkie uchwały zostały przyjęte jednogłośnie przy pełnym składzie Rady.

DP

Szpital powoli wychodzi na prostą?

0

We wtorek, 5 maja, po kilkutygodniowej przerwie spowodowanej epidemią, odbyła się kolejna sesja Rady Powiatu.

Oprócz ślubowania nowej radnej, radni przyjęli kilka istotnych uchwał, m.in. tą dotyczącą wydzielenia, a następnie likwidacji Liceum Ogólnokształcącego dla Dorosłych oraz Szkoły Policealnej z Zespołu Szkół Zawodowych im. Króla Jana III Sobieskiego w Przeworsku. W obu placówkach od jakiegoś czasu nie było chętnych do nauki, likwidacja była więc reakcją na tę sytuację. Radni zapoznali się też z informacją Powiatowej Inspekcji Sanitarnej w Przeworsku, Komendy Powiatowej Policji w Przeworsku, Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Przeworsku oraz dyrektora Samodzielnego Publicznego Zakładu Opieki Zdrowotnej w Przeworsku na temat aktualnej sytuacji epidemiologicznej w związku z epidemią Covid-19 w powiecie przeworskim.

W porządku obrad pojawiły się też punkty dotyczące przeworskiego szpitala, o których dodaniu zdecydowano na początku sesji. Chodziło o zatwierdzenie sprawozdania finansowego za rok 2019 oraz podjęcie uchwały w sprawie pokrycia ujemnego wyniku finansowego SP ZOZ. Temat finansów szpitala od dawna wywołuje szereg emocji, zarówno u radnych, jak i u mieszkańców. Tak było i tym razem. Choć jak powiedział dyrektor SP ZOZ, Grzegorz Jedynak, rok 2019 był dla szpitala rokiem trudnym, kiedy trzeba było podejmować czasem niepopularne decyzje, ale finalnie rok ten ocenia pozytywnie, tym bardziej, że w ubiegłym roku wiele szpitali w kraju pogorszyło swój stan finansowy.

– Rok 2019 zakończyliśmy takim samym wynikiem finansowym jak w 2018 roku. Sytuacja naszego szpitala nie pogorszyła się – powiedział Dyrektor.

Radni podjęli uchwały dotyczące szpitala, mimo że swoje uwagi do wypowiedzi G. Jedynaka miał radny Zbigniew Kiszka. Nie wpłynęło to jednak na decyzję radnych, którzy zdecydowali o przekazaniu szpitalowi kwoty 2 mln zł.

DP

 

Chciał popełnić samobójstwo na stacji paliw

0

Policjanci oraz pracownicy stacji paliw uratowali życie 26-letniego mężczyzny, który próbował popełnić samobójstwo. Jarosławianin zabarykadował się w toalecie, a następnie zacisnął sobie kabel na szyi. Nieprzytomnego, ale oddychającego jeszcze mężczyznę odnaleźli wezwani na miejsce policjanci. Został on przewieziony do szpitala.

W czwartek, 14 maja przed godz. 5, dyżurny jarosławskiej komendy otrzymał zgłoszenie, od przerażonej pracownicy stacji paliw w Jarosławiu, z którego wynikało, że młody mężczyzna zamierza popełnić samobójstwo. Na miejsce zostali skierowani mundurowi z jarosławskiej jednostki. Kiedy przybyli, mężczyzna przebywał w toalecie. Drzwi były zamknięte. Panowała cisza. Z wewnątrz nie dochodziły żadne odgłosy.

Policjanci, przy użyciu zapasowych kluczy, otworzyli drzwi toalety. Wówczas spostrzegli mężczyznę, który miał na szyi zaciśnięty kabel.

– Funkcjonariusze zwolnili pętlę. Nieprzytomnego, ale oddychającego mężczyznę, położyli w pozycji bocznej bezpiecznej i monitorowali jego czynności życiowe, aż do czasu przyjazdu pogotowia ratunkowego – mówi asp. szt. Anna Długosz, oficer prasowy KPP w Jarosławiu.

Tuż przed przybyciem karetki, mężczyzna odzyskał świadomość. 26-letni mieszkaniec Jarosławia został przewieziony do szpitala.

EK/KPP

Epidemia wrzuciła nas do Internetu

0

– Obserwujemy, że coraz młodsze dzieci poruszają się swobodnie w świecie technologii informacyjnej – mówią: Alicja Halejcio i Joanna Starzecka, pracownicy Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Jarosławiu, autorki programów popularyzujących zasady bezpiecznego poruszania się w świecie wirtualnym.

Od ponad dekady Poradnia Psychologiczno-Pedagogiczna w Jarosławiu, w ramach współpracy z placówkami oświatowymi, prowadzi warsztaty na temat zasad bezpiecznego korzystania z Internetu.

– Ich uczestnicy podkreślają korzyści płynące z Internetu oraz możliwości mediów społecznościowych. Młodzież zna i rozumie wymogi wzajemnie szanującej się komunikacji w sieci – zauważa Alicja Halejcio.

W czasie epidemii Internet umożliwia nam kontakty oraz realizację potrzeb edukacyjnych i zawodowych. Ta konieczność wymusza doskonalenie umiejętności posługiwania się zasobami technologii informacyjnej.

– Niejednokrotnie dzieci wspierają dorosłych w tym zakresie. To dobry czas do budowania wspólnych relacji – uczymy się od siebie nawzajem – mówi Joanna Starzecka.

 

Świat wirtualny zbliża i uczy

W obecnej sytuacji mobilizujemy nasze mechanizmy adaptacyjne do radzenia sobie z wymaganiami realności.

– Żyjemy w stresie. Pamiętajmy jednak, byśmy byli łagodni dla siebie i innych. Możemy odczuwać zaskakujące nas myśli i emocje. Mamy do tego prawo, po raz pierwszy przeżywamy tak wiele zmian i kryzysów jednocześnie. Staramy się dostosować do zaleceń autorytetów medycznych i epidemiologicznych. Wiemy co należy robić. To daje nam poczucie sprawczości i mniej lub bardziej bezpieczeństwa. Dzieci potrzebują naszego spokoju, rytuałów, wspólnego czasu, książki na dobranoc i chociażby gry w szachy. Bądźmy uważni, rozmawiajmy o tym co się dzieje wokół nas, ale ograniczmy im dopływ informacji medialnych. Nawet bardzo zła wiadomość przekazana dziecku przez rodzica, daje mu poczucie bezpieczeństwa. Dziecko nie powinno zostać samo z informacją – zwracają uwagę pracownicy poradni.

Halejcio i J. Starzecka podkreślają również, że należy uważać na to co czytamy w Internecie i do czego mają dostęp dzieci. Bowiem teoria zarażania emocjami w sieci ma już solidne podstawy naukowo- badawcze.

– Według niej, treści przekazywane przez media społecznościowe mają wpływ na nasze nastroje i zachowania. Ich wybór jest bardzo ważny. Dokonujmy zatem mądrych wyborów – mówią na zakończenie autorki.

EK/PPP w Jarosławiu

Motopompy strażackie

0

Motopompy, czyli sprzęt pożarniczy służący do pobierania wody ze źródła oraz przetłaczania jej pod odpowiednim ciśnieniem i dostatecznej ilości do miejsca pożaru. Stanowią podstawowy sprzęt gaśniczy straży zawodowych i ochotniczych. Jaka jest ich historia?

Działanie takiej pompy polega na wykorzystaniu siły odśrodkowej w ten sposób, że woda, która dostała się do korpusu pompy na tzw. „wirnik” jest wskutek jego szybkich obrotów wprawiana w ruch obrotowy, dzięki czemu uzyskuje odpowiednie ciśnienie. Wynalezienie silnika benzynowego pozwoliło na wykorzystanie go do napędu pompy, dzięki czemu w strażach pożarnych wprowadzano motopompy i autopompy. Według norm przedwojennych motopompy wyrabiane były w trzech wielkościach normalnych: „0”, „I”, i „II”, których wydajność była: 300 l/min., 400 l/min. i 600 l/min.

W Polsce produkcję motopomp zapoczątkowano w 1927 r., a pierwszymi ich producentami były firmy: Fabryka Sikawek Motorowych „Autoremont” – Warszawa, Fabryka Narzędzi Pożarniczych „Strażak” – Warszawa, Składnica Straży Pożarnych SA – Warszawa, Unia Strażacka – Lwów. Do 1930 r. krajowa produkcja motopomp była niewielka, stąd w celu wyposażenia straży pożarnych sprowadzano motopompy z zagranicy. W Polsce było ich 397, w większości produkcji zagranicznej.

Krajowa produkcja motopomp prowadzona była do sierpnia 1939 r., co związane było z wybuchem wojny. Większość zakładów, które produkowały motopompy uległa zniszczeniu lub zaprzestała produkcji. Ocalała fabryka „Ochsner I syn” w Bielsku, przed wojną produkująca motopompy „Silesia”, po wojnie została upaństwowiona i przemianowana na „Wytwórnię Sprzętu Mechanicznego Nr 1” w Bielsku. W 1947 r. uruchomiono produkcję pierwszej motopompy, której producentem silnika i pompy była sama fabryka pod kierownictwem inż. Fryderyka Blümkego, znanego konstruktora motopomp „Leopolia”.

Motopompy znajdujące się w zbiorach Muzeum Pożarnictwa w Przeworsku w większości pochodzą z Bielska z lat 50. i 60. XX w. Najstarsza jest produkcji niemieckiej – W. Dittmann z 1943 r.

Wojciech Kruk

Dział Historii Pożarnictwa Muzeum w Przeworsku

 

Motopompa pożarnicza M-200, wydajność 200l/min., ciężar 96 kg, Wytwórnia Sprzętu Mechanicznego Zakład Nr 1, 1956 r., zbiory muzeum pożarnictwa w Przeworsku

Byk wpadł do studni. Pomogli strażacy

0

Ponad dwie godziny strażacy pracowali nad uwolnieniem byka, który wpadł do starej, nieczynnej studni. Zwierze całe i zdrowe wróciło do właściciela.

– Zdarzenie miało miejsce w niedzielę, 17 maja w Charytanach, tuż przed godziną 13 – potwierdza mł. bryg. Waldemar Czernysz, rzecznik prasowy KP PSP w Jarosławiu.

Strażacy otrzymali wówczas zgłoszenie, z którego wynikało, że do studni wpadło zwierzę, najprawdopodobniej krowa. Na pomoc uwięzionemu zwierzęciu ruszyły dwa zastępy strażaków. Po przybyciu na miejsce pierwszych ratowników okazało się, że w miejscu, w którym istniała niegdyś studnia, zaklinował się byk. Zwierzę najprawdopodobniej odłączyło się od stada i przechodząc po leżących tam deskach zapadło się. Jego tylne nogi znajdowały się na głębokości dwóch metrów.

Po rozpoznaniu sytuacji strażacy przystąpili do działań ratowniczych. Odkopano dwa kręgi z ziemi. Z odsieczą przybył ciągnik z pobliskiego gospodarstwa, który za pomocą pasów wydobył zwierzę na powierzchnię.

Po zbadaniu przez służby weterynaryjne oswobodzone zwierzę całe i zdrowe wróciło do właściciela.

Akcja ratownicza trwała dwie godziny. Nie była skomplikowana, ale wymagała przemyślanych działań. Brali w niej udział strażacy z Laszek i Miękisza Starego. Łącznie 12 osób. Na miejscu obecna była również policja i służby weterynaryjne.

EK, fot. OSP Miękisz Stary

Można bez myślenia

0

Karmią nas epidemią tak solidnie, że zaczyna się przejadać. Zakażenia, zgony i ozdrowieńcy. Albo odwrotnie. Czyżby chodziło o to, że mamy się bać czegoś, co jest poza naszym zasięgiem. Czy może chodzi o to, by zajmować się wirusem i nie pchać się w inne tematy. Jakby nie było, przesada szkodzi. Tym bardziej że w kwietniu tego roku zmarło znacznie mniej ludzi niż w ciągu ostatnich pięciu lat. Mimo pandemii.

Coś w tym jest. – Nie chodzą do lekarzy, więc nie ma ich kto wykończyć – podsumował znajomy. Wątpię by takie tłumaczenie, było trafne. Bardziej prawdopodobne jest, że razem z zagrożeniem zmieniliśmy sposób życia i poszliśmy w zdrowszą stronę. Tak sami z siebie.

U nas jest tak, że jak pojawia się nieprzewidziana sytuacja, to są afery. Jak wszystko biegnie normalnie, to też są. Mamy więc aferę maseczkową. Minister zlecił bratu i wydano miliony bez atestu. Inny ważny minister nakazał wydrukować karty do głosowania przed czasem. Poszły grube miliony. Karty pójdą do spalenia, bo makulatury nie chcą kupować. Karty papierowe. Pieniądz też. Ważni zrobili, co im nakazano. Zwykli ludzie ponieśli stratę. Wcześniej było podobnie i też palono to, co akurat było, nie pomyśli. – Był czas przywyknąć – to już w „Samych Swoich” wiedzieli. Do „Trójki” też wielu przywykło, a teraz ci, co ją tworzyli, odchodzą bo jest demokracja i mówić można wszystko byle tylko było po myśli. Kazik zawsze był niepokorny. Zaśpiewał o bólu i wolność słowa się oburzyła, doprowadzając do tego, że w „Trójce” została już tylko administracja. Ludzie odeszli. Starsza pani, która od popkultury trzymała się raczej z daleka, zachęcona medialną aferą wysłuchała Kazika. Nie tylko w tym jednym utworze, ale w kilku i przyznała, że fajne. Zapromowali go zamiast wyciszyć. Mieli zrobić z „Trójki” szeroko słuchaną stację. Wyrzucili na margines. Wszystko na odwrót.

Prymas Polski abp Polak kolejny raz pokazał, że potrafi godnie reprezentować Kościół i stać po stronie wiary. Odniósł się do „Zabawy w chowanego” tak jak na chrześcijanina przystało i zaapelował by nie kierować się fałszywą logiką troski o Kościół, skutkującą ukrywaniem sprawców przestępstw seksualnych. Szkoda, że takich duchownych ze świecą trzeba szukać. Na szczęście o. Rydzyk patrzy realnie i uspokaja, stwierdzając, że pewną higienę należy zachować, ale ważniejsze jest zdrowie ducha. – Mamy życie wieczne – przypomina i ma rację. Tylko nikt nie wyjaśnia, dlaczego tak trzymamy się doczesności, zamiast iść za jego głosem. On sam też korzysta ile wlezie z dobrodziejstw ziemskiej wędrówki zamiast, jak przystało na osobę zakonną w stronę życia wiecznego dążyć.

Mimo wszystko jest nieźle, a jeśli jeszcze nie jest, to kiedyś może być. Zimnych ogrodników mamy już za sobą. Zimną Zośkę też. Wszystko się zmienia, a oni pojawiają się corocznie. Jest więc nadzieja, że ten świat doszczętnie nie zwariował i kieruje się jakimiś zasadami. Trzymajmy się ich, bo w naszym otoczeniu mamy wielu stojących w rozkroku. Niosących Bogu świeczkę i diabłu ogarek. Niewygodne to, chociaż zyskowne. Problem w tym, że w takim balansowaniu zatracają siebie, stając się łatwą do kształtowania masą.

Roman Kijanka

Zauważona przez włoski dom mody

0

Pochodząca z Jarosławia młoda adeptka sztuki fotografii konsekwentnie realizuje swoje plany i marzenia. Ma zaledwie 24 lata, a studia w Państwowej Wyższej Szkole Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. L.Schillera w Łodzi łączy z nauką w czeskim Instytucie Twórczej Fotografii w Opavie. To jednak nie wszystko.

Karolina Wojtas, bo o niej mowa, współpracowała niedawno z włoskim domem mody Marni, który zlecił jej tworzenie kampanii reklamowej nowego modelu torebek, Trunk Reverse. To ogromny sukces dla młodej i – jeszcze – szerzej nieznanej fotografki, tym bardziej, że Marni dało jej dość dużą swobodę podczas pracy.

– Punktem wyjścia do zdjęć miał być „odwrócony świat”, sytuacje pokazane w ironiczny, zabawny i pozbawiony sensu sposób. Na planie zdjęciowym nie było żadnego przedstawiciela Marni, mogłam sama decydować o tak ważnych elementach, jak lokalizacja, stylizacje, czy scenografia. Zdjęcia robiliśmy w hotelu widmo po remoncie, który widywałam po drodze do szkoły w Czechach. W swoim pomyśle sportretowałam gości hotelowych i pracowników. Były więc ekscentryczne postaci z szalonymi fryzurami, elementy akrobatyki, taniec na rurze i inne smaczki – opowiada o pracy nad kampanią młoda fotografka.

Przełamywanie schematów, ciągłe eksperymentowanie i bawienie się, tym co robi sprawiają, że zdjęcia Karoliny przyciągają uwagę. Jak sama mówi, inspiracją może być wszystko – wspomnienia z dzieciństwa, bieżące wydarzenia, a nawet pozornie nieistotne rzeczy, takie jak np. bałagan w ogrodzie. Stara się nie odrzucać żadnych, nawet najbardziej absurdalnych pomysłów. Również na wernisażach jej wystaw wiele się dzieje – mogą pojawić się balony, brokat, a zebrani goście nigdy nie mogą być pewni, czy i kiedy zostaną nimi obsypani.

 

Obiecujący fotograf

Karolina jest dwukrotną laureatką stypendium Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Swoje prace pokazywała już m. in. na wystawach w Wiedniu, Bratysławie, Pekinie, Kopenhadze, czy Amsterdamie gdzie wygrała konkurs ING Unseen Talent Award 2019. Prestiżowy miesięcznik „British Journal of Photography” umieścił ją na liście najbardziej obiecujących młodych fotografów. W ubiegłym roku, w pobliskich Pełkiniach, w pustym domu po prababci, otworzyła swoją własną galerię fotografii. I miała kolejne plany.

– Ten rok zapowiadał się bardo ciekawie. Miałam zaplanowanych kilka wystaw, np. w Musée de l’Elysée w Szwajcarii, czy Arles na tamtejszym Festiwalu fotografii, jak i w Polsce, choćby w Krakowie na Miesiącu fotografii. Były kolejne zlecenia, lecz to wszystko na razie zawiesiło się przez epidemię. Mimo to, na niektóre rzeczy już i tak znalazłam sposoby, np. zdalna sesja, którą wykonałam dla znanego rapera, Tymka – opowiada Karolina.

 

Epidemia jej nie zatrzymuje

Przez kwarantannę, jak sama mówi, straciła nieco poczucie czasu. To dla niej okres, kiedy kończy pisać prace dyplomowe na studiach, bo w Łodzi jest na piątym roku, a w Opavie na trzecim. Zdjęcia miała gotowe już wcześniej. Do pozowania do prac na studia często zaprasza rodzinę i przyjaciół, jak twierdzi, taka współpraca pogłębia ich relacje. Oprócz tego, pomaga teraz młodszemu bratu podczas lekcji on-line. Choć jest między nimi duża różnica wieku, dziś mają ze sobą bardzo dobry kontakt, a 11-letni Jakub często jest bohaterem jej prac. Pod koniec lutego w warszawskiej Galerii Naga można było nawet obejrzeć wystawę Karoliny pt. „Gatunek: brat. Jak unicestwić?”.

– Oprócz tego ciągle znajduję sobie zajęcia, np. zrobiłam tymczasową wystawę w gigantycznej butelce na swoim podwórku. Postanowiłam też reaktywować galerię, którą wspólnie z przyjaciółmi prowadziliśmy ok. cztery lata temu w akademiku szkoły filmowej. Wszystko wtedy działo się spontanicznie. Teraz, z uwagi na sytuację, przenieśliśmy się na instagram. Zapraszamy różnych artystów na jednodniowe rezydencje z wystawą, chcemy żeby pokazali nam, co robią i żeby był to bardzo różnorodny profil. Zapraszam i polecam do śledzenia: @palarniasztuki – zachęca na zakończenie artystka.

Zdjęcia Karoliny można obejrzeć też na jej stronie internetowej https://karolinawojtas.com/work oraz na instagramie.

DP

Karolina Wojtas. /fot. Agnieszka Sejud