Strona główna Blog Strona 228

Ogromne wsparcie dla Ukraińców

0

Z Ukrainy docierają przerażające obrazy wojny. Giną cywile. Wśród nich są także dzieci. Tłumy uchodźców zbierają się przy przejściach granicznych. Takiej mobilizacji i solidarności po polskiej stronie granicy, jaka pokazała się zaraz po wybuchu konfliktu, od dawna nie było. Pomoc ruszyła ze wszystkich stron. Na początku niezbyt zorganizowana, ale tłumna. Teraz coraz bardziej usystematyzowana. Pospolite ruszenie stało się akcją, w którą włączyły się inne państwa.

W niedzielę wieczorem pojawiła się informacja, że już niemal ćwierć miliona ukraińskich uchodźców przekroczyło granicę z Polską. Tłumy czekają na przejściach. Jeszcze po wschodniej stronie. Patrząc na odzew po naszej stronie można poczuć się dumnym, że jest się Polakiem. Zbiórki odzieży, koców, jedzenie i środków czystości ruszyły razem z pierwszymi Ukraińcami uciekającymi od wojny. granicę przekraczają głównie kobiety i dzieci. Mężczyźni zostają po drugiej stronie. Oni walczą o swój kraj. Wielu młodych Ukraińców wraca z powrotem do ojczyzny, by stanąć w jej obronie.

Głównym miejscem gromadzącym uchodźców w naszym regionie stał się Przemyśl. Tam docierają pociągi i Ukraińcy przekraczający przejście graniczne w Medyce. W leżącej w gminie Radymno Korczowej, największym przejściu z Ukrainą, też są tłumy uchodźców. Wybraliśmy się w kierunku tego przejścia w niedzielę późnym popołudniem. Na A4 sporo samochodów. Jadące na wschód puste. Tylko kierowca. Poruszające się drugą stronę, załadowane. Większość ma tablice rejestracyjne z innych województw. Dużo jest ze Śląska, Krakowa, Poznania i Wrocławia. Sporo aut na zagranicznych tablicach. Najwięcej niemieckich. Zabierają uchodźców z okolic przejścia i wiozą w głąb kraju lub do Niemiec, Holandii i innych krajów. Przy węźle Przemyśl stała już blokada. Policjanci nie wpuszczali w stronę Korczowej aut osobowych. Przejeżdżały tylko busy i autobusy, wozy strażackie i pojazdy transportu zorganizowanego. Dla reszty jadących po ukraińskich uchodźców właśnie był organizowany parking buforowy w obrębie giełdy rolniczej w Skołoszowie. Stawiano namioty. Tam można było oczekiwać. Udaje się nam skontaktować z Bogdanem Szylarem, wójtem gminy Radymno. Zapewnia, że sytuacja na przejściu jest ustabilizowana. Wjeżdżający do Polski mają już w większości ustalone miejsce, gdzie chcą dotrzeć. Na wielu już ktoś czeka. – Dostarczenie ciepłej herbaty i jedzenia oraz kurtek i koców dla oczekujących po ukraińskiej stronie to teraz ważne. Resztą zajmują się już inni – mówi wójt.

Uchodźców możemy spotkać wszędzie. W poniedziałek przed południem udało się nam porozmawiać ze starszym mężczyzną. Razem z żoną, córką i dwójką jej małych dzieci wyjechali z ogarniętej wojną Ukrainy. – Synok został tam – mówi. Tłumaczy, że mieszka około 250 kilometrów od granicy z Polską. Co dzieje się w jego kraju nie wie. Chcą przeczekać zawieruchę wojenną i wracać. Zapewnia, że mają miejsce do zatrzymania. Mówi, że w małym miasteczku, gdzieś bliżej Śląska, czeka na nich mieszkanie.

 

Niebiesko żółte podświetlenia budynków publicznych, takie same barwy na wielu portalach, pomoc organizowana wszędzie. W każdej miejscowości, przedszkolu, szkole, urzędzie i stowarzyszeniu. Strażacy ochotnicy dowożący potrzebne rzeczy. Apele o przynoszenie produktów i pojawiające się juz informacje, że ubrań lub artykułów higienicznych już jest za dużo. Zawieszona część linii komunikacji miejskiej, bo autobusy jarosławskiego MPK zostały skierowane do transportu uchodźców. W Hali Kijowskiej w Młynach utworzone kolejne centrum dla uciekających przed wojną. Poruszające obrazy z przejść, z walczącej Ukrainy i chwytający za serce filmik strażaków z Pruchnika, którzy w swojej remizie umilają czas maluchom wygnanym przez wojnę z domu, który został gdzieś daleko. Nie sposób wymienić wszystkich form pomocy. Pospolite ruszenie pokazało, że leży nam na sercu los ludzi, których wojna wygnała z własnego domu. Zmienia się nastawienie świata do Putina. Ukraina jest też postrzegana inaczej.

Rozpętana wojna już zmieniła świat. Miejmy nadzieję, że go nie przewróci, a akcja pomocy tak jak szybko się rozwinęła nie upadnie, a potężne dziś wsparcie i zainteresowanie sprawami Ukrainy nie wygaśnie. Napaść na naszego wschodniego sąsiada pokazała, że świat musi się przeorganizować, albo żyć z widmem wojny.

 

erka/Fot. OSP Pruchnik, Sieniawa. Powiat Jarosławski, CKiP Jarosław

 

 

 

 

Nowy sprzęt w PZD

0

Powiatowy Zarząd Dróg w Przeworsku wzbogacił się w nowy sprzęt, który posłuży mieszkańcom podczas zimy.

 

W parku maszynowym przeworskiego Powiatowego Zarządu Dróg pojawił się kupiony w ramach leasingu używany samochód ciężarowy MAN wraz z nową piaskarką i nowym pługiem oraz nowa piaskarka P1. Zakupiony pojazd będzie pomocny przy oczyszczaniu i odśnieżaniu dróg powiatowych podczas niekorzystnych warunków atmosferycznych oraz przyczyni się do zwiększenia bezpieczeństwa kierowców z nich korzystających.

 

Opr. DP

Umówił się z 10-latką

0

– Namawiał ją do spotkania na żywo w celu dotykania części intymnych, prosił o nagie zdjęcia – twierdzą przedstawiciele fundacji ECPU Polska, która znajduje się łowieniem w sieci pedofilów. Zatrzymany z kolei wyjaśnia, że przyszedł na spotkanie z 10-latką ponieważ nie wierzył, że po drugiej stronie może siedzieć dziecko. Miał nadzieję, że w rzeczywistości spotka starszą kobietę, z którą będzie mógł się zaprzyjaźnić.

 

Wiadomość oraz film z zatrzymania 39-letniego mężczyzny pojawił się na w mediach społecznościowych w niedzielę, 27 lutego. Ogólnopolska fundacja, która tego dokonała, informowała, że mężczyzna już od jakiegoś czasu korespondował z 10-letnią dziewczynką – tak miał przynajmniej myśleć.

– Faktycznie było to wirtualne dziecko, czyli wabik ECPU Polska: Łowcy Pedofili – informują przedstawiciele grupy, która jeździ po Polsce i odnajduje osoby, które umawiają się w sieci na spotkania z dziećmi.

Na nagraniu słyszymy, jak zatrzymany mężczyzna zapytany o to, dlaczego zdecydował się na spotkanie z 10-latką, podając się za 11-latka, odpowiada, że myślał, że coś się uda.

– Myślałem, że będziemy przyjaciółmi – odparł, tłumacząc się, że przyszedł na spotkanie, ponieważ chciał przestrzec dziewczynkę przed osobami, które mogą ją skrzywdzić.

Mężczyzna potwierdził, że 10-latka z którą się umówił, nie była jedyną nieletnią osobą z którą korespondował. Stwierdził, że mógł rozmawiać z jeszcze trójką lub czwórką innych dzieci. Z dalszych rozmów miał jednak zrezygnować, ponieważ bał się, że wyjdą na jaw.

Zanim jednak 39-latek został zatrzymany przez wezwany na miejsce patrol policji zapewnił, że nie będzie więcej korespondował z nieletnimi. W rozmowie z przedstawicielem fundacji przyznał, że rozmawiał z osobami, które mogły okazać się nieletnie będąc w ciągu alkoholowym.

To nie pierwszy zatrzymany w ten sposób na naszym terenie mężczyzna. Przypomnijmy, że w ubiegłym roku w podobny sposób zatrzymany został młody mężczyzna, który po opublikowaniu filmu z jego wizerunkiem w internecie targnął na swoje życie.

 

EK

Tłuste ostatki u seniorów

0

W przeworskim Dziennym Domu Seniora Tłusty Czwartek był obchodzony wyjątkowo uroczyście. Było coś dla łasucha, ale też i dla ucha.

 

Oprócz pysznych pączków seniorzy bawili się śpiewając piosenki przy akompaniamencie akordeonu. – Chciałam połączyć tradycje z nowoczesnością, dlatego zrobiliśmy Ostatki połączone z Tłustym Czwartkiem. To ostatni okres zabawy przed wielkopostną zadumą – mówi kierownik Dziennego Domu Seniora, Krystyna Kaszuba.

 

Do domu został zaproszony pan Mariusz Siuśta ze Szkoły Podstawowej nr 2 w Przeworsku. Jego gra na akordeonie umilała czas i zachęcała do śpiewania piosenek. Pączki były pieczone według przepisu pani Krystyny Kucab, jednej z seniorek domu. – Wszystko robie z głowy i po swojemu. Dodaję składników na wyczucie, pieczenie jest moją pasją. Najlepsze pączki wychodzą na oko – mówi pani Krystyna. – Tradycja Tłustego Czwartku zobowiązuje, dlatego wszyscy pomagaliśmy – dodaje pani Janina Rut, również seniorka z tego domu.

 

Piosenki, śmiechy, a przy tym zapach pączków prawdziwie domowej roboty dały radość i uśmiech nie tylko seniorom, ale także wszystkim pracownikom Dziennego Domu Seniora w Przeworsku.

 

Sebastian Niemkiewicz

 

Świątynie Jarosławia:  Kościół Świętej Zofii (obecnie nieistniejący)

0

Początkowo był drewnianą, cmentarną kaplicą, gdzie oprócz mieszkańców podmiejskiego Przygrodzia, grzebano również ofiary nawiedzających miasto epidemii. W XV wieku za czasów Spytka Tarnowskiego był już kościołem. Znajdował się na Przygrodziu, obok Bramy Przemyskiej, ale poza murami miasta, u zbiegu ulic 3 Maja i Przemyskiej.

W 1573 roku drewniany kościół był już bardzo zniszczony, z tego powodu za właścicielki miasta Zofii Kostkowskiej świątynia została gruntownie przebudowana i powiększona. Pod względem administracyjnym należał do kolegiaty jarosławskiej. Posiadał wieżyczkę w formie kopuły. W głównym ołtarzu, w górnej kondygnacji umieszczony był obraz Trójcy Świętej, w centralnej zaś obraz św. Zofii z trzema córkami. Posiadał tęczę z krzyżem i postaciami Matki Bożej Bolesnej i św. Jana.

Wewnątrz kościoła były obrazy św. Rocha, Sebastiana, Walentego i Łukasza Apostoła. Obok kościoła stałą dom księdza, przytułek dla ubogich i chorych oraz szkółka miejska dla dzieci z przedmieścia. W 1638 roku ustanowiono tu prebendę, a w 1685 roku podniesiono ją do godności kanonii. Obowiązkiem duszpasterza było odprawiać Msze św. dla ludzi z przedmieścia i za dusze zmarłych, pogrzebanych na przykościelnym cmentarzu. W 1725 roku cmentarz znacznie poszerzono. Pod koniec XVIII wieku drewniany kościół św. Zofii chylił się ku upadkowi. Parafia jarosławska, mając własne problemy finansowe nie interesowała się kościołem, który zaczął popadać w ruinę.

W 1789 roku kościół św. Zofii rozebrano. Opuszczony cmentarz z czasem również zlikwidowano i na jego terenie wybudowano domy. Na początku XX wieku istniało jeszcze prezbiterium świątyni, zamienione na szopę, z której było wejście do krypty grzebalnej.

 

Jarosławskie Stowarzyszenie „Ocalić Przeszłość dla Przyszłości

Coraz bliżej finału

0

Klaudia Mendyka z Jarosławia jest jedną z dwudziestu finalistek konkursu Miss Polonia. W oczekiwaniu na finał nasza reprezentantka nie próżnuje – niedawno zakończyła się akcja „Korona z głowy”, którą Klaudia organizowała w ramach uczestnictwa w konkursie piękności.

 

O Klaudii Mendyce wspominaliśmy na naszych łamach na początku tego roku. Opowiadała ona wtedy m.in. o akcji „Korona z głowy”, bowiem uczestnictwo w konkursie to dla finalistek także zaangażowanie się w działalność społeczną. Klaudia postawiła na współpracę z Zespołem Szkół Innowacyjnych w Jarosławiu i w jej ramach w grudniu ubiegłego roku odwiedziła szkołę, gdzie spotkała się z uczniami z klas na kierunkach Technik Przemysłu Mody i Technik Stylista. Rozmawiała z nimi o ich marzeniach, planach na przyszłość, opowiadała też o swojej drodze do finału Miss Polonia. Wtedy też Klaudia ogłosiła konkurs na projekt i realizację sukienki koktajlowej. Nagrodą w konkursie były warsztaty w Krakowie sponsorowane przez firmę Slow Fashion Cafe, sesja zdjęciowa oraz możliwość pokazania swojego projektu większemu gronu odbiorców – zwycięską kreację Klaudia zabierze bowiem ze sobą na zgrupowanie przed samym finałem konkursu.

Zakończenie akcji i wręczenie nagród odbyło się 15 lutego. Tego dnia odbyła się sesja zdjęciowa, której głównym punktem była zwycięska sukienka autorstwa Anny Hyldz, zaprezentowana przez samą Klaudię. O makijaż zadbały uczennice szkoły, Sylwia Lewandowska oraz Sabina Ziółkowska, zdjęcia wykonała uczennica szkoły Julia Mrozowicz i nauczyciel Tomasz Bieniasz.

Dodatkowo Małgorzata Sudoł, właścicielka marki „hmsudoł” użyczyła biżuterii do sesji. Później odbyło się wręczenie nagród, w którym uczestniczył dyrektor szkoły Łukasz Piś, nauczycielka Aneta Stój, która była dla mnie ogromnym wsparciem podczas całego okresu akcji oraz krawcowe Elżbieta Purcha i Anna Huta, które wsparły Anię w szyciu sukienki – wspomina K. Mendyka.

Oprócz nagrody głównej dla laureatki od Slow Fashion Cafe w Krakowie, kadra nauczycielska przygotowała dyplomy dla wszystkich uczestniczek konkursu. Również Klaudia przygotowała od siebie drobne upominki oraz kwiaty w ramach podziękowania za współpracę.

Całe wydarzenie zrelacjonowałam na social mediach swoich i Miss Polonia. To jeszcze nie koniec mojej współpracy ze szkołą, ponieważ planujemy także inne wydarzenia, które mają na celu pomoc młodym dziewczynom w rozwoju – zapewnia Klaudia.

 

Głosowanie SMS

Niedawno rozpoczęło się też głosowanie, w którym do zdobycia jest tytuł Miss Polonia Social Media. Aby zagłosować na Klaudię, należy wysyłać SMS o treści MISSPOLONIA.10 na numer 73601 (koszt 3,69zł z VAT / SMS). Można wysłać dowolną liczbę sms.

 

DP/ fot. arch. Klaudii Mendyki

 

Teatr jednego aktora

0

W obecnej sytuacji wszystkie inne tematy zeszły na bok. Świat patrzy w stronę Ukrainy, gdzie dzieją się obecnie rzeczy, jeszcze niedawno nie do pomyślenia w sercu Europy. Wojny, owszem, były – ale gdzieś daleko. Większości z nas nie zabierały więcej uwagi, niż czas trwania serwisu informacyjnego. Brzmi to może okropnie i nieludzko, ale tak było, choć nie każdy się do tego przyznaje. Ludzie ginęli, cierpieli, trafiali do niewoli, ale teraz dzieje się to tuż obok, niemal za miedzą.

Padł strach, że i nas może to dosięgnąć, zwłaszcza gdy na każdym kroku napotykamy skutki tej sytuacji.   Sytuacji wywołanej przez wizję jednego człowieka. Wizję dla zdecydowanej większości ludzi odklejoną od rzeczywistości. Wielu pyta, jak to możliwe, że jedna osoba ma tak duży wpływ na tak wiele? Że mimo zapewnień o jednym, robi drugie, stawiając na nogi cały świat i burząc w jednym momencie ten świat dla wielu obywateli Ukrainy. Jak na razie zaatakowany kraj stawia opór broniąc się dzielnie, choć sytuacja jest dynamiczna. Wysokie morale wśród żołnierzy i mieszkańców utrzymuje prezydent – wcześniej lekceważony i nie traktowany poważnie komik, wybrany na najwyższy urząd w państwie – teraz jak się okazuje, zdający najlepszy egzamin z przywództwa.

Polacy ruszyli na pomoc uciekającym przed wojną. Media społecznościowe zalała wręcz fala ogłoszeń o tym, że ktoś odda rzeczy po swoim dziecku, ktoś podwiezie, inny zapewni nocleg i ciepły posiłek. Wśród wielu pomagających o ogromnym sercu szybko znalazło się jednak kilka osób próbujących na krzywdzie innych ugrać coś dla siebie. Bo przecież też potrzebują. W takim przypadku bezczelność tzw. „dejów” nie zna granic.

Nie sposób nie myśleć o tym co się dzieje, nawet nie jeżdżąc na przejście graniczne, czy nie oglądając telewizji. Tu, gdzie mieszkamy, temat wojny zagląda z każdej strony. Więcej policji w mieście. Zwiększony ruch na ulicach i sklepach. Odgłosy przelatujących w dzień i noc samolotów, niewidocznych na radarach, niemal bez przerwy. Ciągłe nasłuchiwanie i obawa, co zmieni się na świecie, gdy obudzimy się rano? Oczywiście nasze lęki to nic z porównaniu z historiami, jakie mają w głowach uchodźcy stojący w kolejkach na granicy, czy szczęśliwie będący już po naszej stronie. W nich zostanie to na zawsze. Niektórzy nie mają do czego wracać. Zostali wyrwani z codziennego, uporządkowanego życia jakie wiedli. Jeszcze inni nie martwią się już o nic, bo zostali już na zawsze na swojej ziemi, walcząc o nią bądź będąc przypadkową ofiarą.

Oby to wszystko jak najszybciej się skończyło. Oby historia się nie powtórzyła, choć niektórzy pewne analogie do 1939 r. niestety dostrzegają i trudno się z nimi nie zgodzić.

 

Dominika Prokuska

 

Jedni z pierwszych

0

W ubiegły piątek, 25 lutego, odbyło się oficjalne otwarcie Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego w Ostrowie. Jest to jedna z pierwszych tego typu placówek na terenie województwa podkarpackiego.

 

Centrum Opiekuńczo-Mieszkalne powstało w starym budynku Szkoły Podstawowej w Ostrowie. Tym samym udało się stworzyć nowe miejsce służące mieszkańcom gminy, a jednocześnie uratować niszczejący budynek. Program, w ramach którego powstało centrum, to pomoc dla dorosłych osób niepełnosprawnych ze znacznym lub umiarkowanym stopniem niepełnosprawności. W Centrum osoby niepełnosprawne mają możliwość korzystania z usług opiekuńczych, pielęgniarskich, transportowych, dożywania, wsparcia ze strony psychologa, psychiatry, fizjoterapeuty oraz zajęć z instruktorem terapii zajęciowej. Centrum swym działaniem obejmie sześć osób na pobyt dzienny oraz dwie osoby na pobyt całodobowy.

Całkowity koszt inwestycji to ponad 1 mln 118 tys. zł, w tym ponad 1 mln 054 tys. zł to dofinansowanie w ramach Solidarnościowego Funduszu Wsparcia Osób Niepełnosprawnych. Niecałe 65 tys. zł zostały pokryte ze środków gminnych.

W oficjalnym otwarciu obiektu wzięli udział: Anna Schmidt – sekretarz Stanu w Ministerstwie Rodziny i polityki społecznej, Grażyna Pieniążek – wójt Gminy Gać, Bogusław Urban – starosta Powiatu Przeworskiego, Jacek Pieniążek – radny Powiaty Przeworskiego, Łukasz Kawaliło – zastępca Dyrektora PUP w Przeworsku , Tomasz Bury – wójt Gminy Zarzecze, przewodniczący Rady Gminy Gać – Lesław Stańko wraz z Radnymi, Józef Reizer – sołtys wsi Ostrów, Marlena Machniak – kierownik Centrum Opiekuńczo-Mieszkalnego w Ostrowie, ks. proboszcz parafii Ostrów – Zenon Bieszczad oraz dyrektorzy i kierownicy jednostek samorządowych.

 

DP

 

Festiwal Muzyki Fortepianowej

0

W sobotę, 26 lutego rozpoczął się Festiwal Muzyki Fortepianowej im. Marii Turzańskiej.

 

Kilkudniowe wydarzenie muzyczne upamiętniające postać wybitnej pianistki związanej z Jarosławiem, Marii Turzańskiej, rokrocznie gromadzi wirtuozów muzyki poważnej światowego formatu. Tegoroczny festiwal otworzył Dariusz Tracz, zastępca Burmistrza Miasta Jarosławia. Festiwal zainaugurował koncert ClaroNegro Clarinet Quartet. Na deskach Sali Lustrzanej w sobotni wieczór wystąpili: Andrzej Ruciński, Agnieszka Dąbrowska-Kras, Konrad Szumański oraz Kinga Puścizna. Publiczność mogła wysłuchać między innymi utworów F. Chopina, S. Osborna, A. Piazzolla czy S. Joplina.

Festiwal Muzyki Fortepianowej im. Marii Turzańskiej został objęty Honorowym Patronatem Burmistrza Miasta Jarosławia Waldemara Palucha. Organizatorem tego wydarzenia jest Centrum Kultury i Promocji w Jarosławiu.

 

EK, fot. CKiP

 

Wycięli drzewa, teraz mają problem

0

Drzewa wycięto prawie dwa lata temu, ale temat jest na ustach mieszkańców do dziś. Prokuratura prowadziła postępowania w sprawie, a niedawno Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu nałożył na strażaków z OSP karę finansową.

 

Przypomnijmy, że do wycięcia dziesięciu drzew rosnących na terenie parku dworskiego, objętego ochroną konserwatorską, doszło 4 maja 2020 roku. Drzewa wycięli strażacy z OSP w Pantalowicach, bo według nich stwarzały one zagrożenie dla ludzi, zwłaszcza podczas silnego wiatru. Urząd Miasta i Gminy w Kańczudze twierdził wtedy, że o sprawie dowiedział się po fakcie. Nie zawiadomił jednak od razu Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Głos w sprawie zabrał wtedy też Komendant Powiatowy Państwowej Straży Pożarnej w Przeworsku, który stwierdził, że tego dnia kiedy miało dojść do wycięcia drzew, do stanowiska kierowania KP PSP w Przeworsku nie wpłynęło żadne zgłoszenie dotyczące zagrożenia związanego z drzewami w miejscowości Pantalowice.

Nie ma możliwości żeby jednostki wyjechały do akcji bez założenia karty zdarzenia – tłumaczył st. kpt. Marcin Lachnik.

 

Chodzi o drzewa, czy…?

Sprawa wśród lokalnej społeczności wzbudziła wielkie poruszenie. Można nawet odnieść wrażenie, że nie tyle chodziło o troskę o drzewa, ale o to, kto stał za decyzją o wycince i komu tą sprawą można było zaszkodzić. Jedni popierali decyzję argumentując, że po każdej wichurze z drzew obrywały się większe i mniejsze gałęzie, a w okolicy jest droga i boisko, z którego korzystają dzieci i młodzież. Inni przypominali, że działka, na której dokonano wycinki, jest wpisana do rejestru zabytków i ktoś powinien za to odpowiedzieć – zarówno za to, że drzewa wycięto, jak i za to, że jako gospodarz tego nie przypilnował. Zwracali też uwagę, że z rozpędu, oprócz zdrowych okazów, pod topór mogła trafić też zdrowa zieleń.

W sprawie początkowo toczyły się dwa odrębne postępowania. Jedno z nich, prowadzone wobec burmistrza Andrzeja Żygadło, zostało umorzone w ubiegłym roku, o czym informowaliśmy na naszych łamach. Potwierdzono, że wycinka odbyła się bez wiedzy Burmistrza. Prokuratura Rejonowa w Jarosławiu sprawdza jeszcze natomiast, czy nie przekroczył on uprawnień nie informując o zdarzeniu Konserwatora Zabytków. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się też, że niedawno wezwania do prokuratury w związku ze sprawą otrzymali prezes OSP Pantalowice oraz sołtys wsi. Niestety, nie udało nam się z nim skontaktować, mimo kilku prób telefonicznych.

 

Dostali karę finansową

Za wycinkę 2 lip, 1 akacji i 7 jesionów rosnących na terenie wpisanego do rejestru zabytków parku w Pantalowicach, 20 grudnia ubiegłego roku Podkarpacki Wojewódzki Konserwator Zabytków w Przemyślu zdecydował się wymierzyć Ochotniczej Straży Pożarnej w Pantalowicach administracyjną karę pieniężną w wysokości 8 tys. zł. W wymierzeniu wysokości kary wzięto pod uwagę wiele okoliczności m.in. działanie strażaków w celu ochrony życia i zdrowia oraz ochrony mienia. Decyzja nie jest ostateczna – zostało od niej wniesione odwołanie do organu II instancji. Sprawa więc jeszcze chwilę potrwa.

DP