Marlena Lepa, mieszkanka Przeworska na co dzień pracuje jako instruktorka w Miejskim Ośrodku Sportu i Rekreacji w Przeworsku, łącząc pracę z byciem mamą na pełny etat. W wolnym czasie oddaje się swojej pasji, jaką jest tworzenie miniaturowych, artystycznych obrazów na piernikach. – Uwielbiam takie realizacje, w których piernik staje się małym dziełem sztuki. Potrzeba trochę lukru, ozdób i włożyć w nie dużo serca. Oczywiście kosztuje to sporo pracy – ocenia swoje hobby dziewczyna. Jej pierniki można zobaczyć na facebookowym profilu pt. ,,Piernikięci”.
Początki zabawy ze sztuką cukierniczą u Marleny zaczęły się jeszcze w dzieciństwie. – Kiedy byłam małą dziewczynką, chętnie pomagałam mamie czy babci przy pieczeniu ciast – wspomina Marlena.
Jak wskazuje nasza rozmówczyni, prawdziwa ,,zajawka” na pierniki zaczęła się u niej dość niewinnie.
– Zwykle przeglądam filmiki z przepisami, które są publikowane na TikToku. Nie mam ściśle wybranego kanału, bo co mi się spodoba, to oglądam. Pomyślałam sobie, a spróbuję eksperymentów z różnymi wypiekami. Dopiero przy dekorowaniu pierników ze swoimi dziećmi w pewnym momencie poczułam, że to jest to. Zaczęłam się uczyć tej sztuki sama, idąc po nitce do kłębka do perfekcji – opowiada kobieta. – Uważam, że człowiek jest w stanie nauczyć się wszystkiego, jeżeli chce. Ot, cała, słodka tajemnica mojego sukcesu – dodaje.
Ciasto się nie zepsuje
Zdaniem Marleny artystyczne pierniki zaliczane do dzieł sztuki cukierniczej są wyjątkowe pod wieloma względami. Wyróżnia ich unikatowy design, ręczne dekoracje wykonywane lukrem królewskim lub kolory malowane jadalnymi farbami.
– Taki udekorowany piernik wcale nie musi zostać zjedzony. Może on być ozdobą lub pamiątką na długie lata. Duża w tym zasługa ciasta, w skład którego wchodzą miód i przyprawy korzenne. Składniki te są naturalnym konserwantem, dzięki temu ciasto się nie zepsuje. Natomiast przyprawy korzenne wykazują szerokie właściwości histopatyczne, prozdrowotne, przeciwbakteryjne ochronne i biologiczne w obrębie tkanek. Jak się połączy te wszystkie składniki, to piernik nie spleśnieje i może wytrzymać przez kilka lat. W staropolskiej tradycji ślubnej było tak, że jak się rodziła córka w rodzinie, kobiety zagniatały ciasto na pierniki, które leżakowało aż do momentu zaślubin – opowiada M. Lepa.
Ani łatwe, ani trudne
Pasjonatka w pierwszej kolejności zaczyna prace od przygotowywania ciasta piernikowego.
– Nie jest to najtrudniejsze zadanie, ale i nie jest też najłatwiejsze. Przepis na to ciasto musi być idealny, składniki muszą być w odpowiednich proporcjach. Ciasto po wykonaniu zawsze chłodzę. Im dłużej jest chłodzone, tym lepiej się później z nim pracuje. Później w ruch idą wykrawaczki, foremeczki i wycina się z tego kształty, jakie się chce – podkreśla z entuzjazmem Marlena.
– Kolejną ważną rzeczą jest lukier. Z nim też jest sporo pracy. Robi się lukier podstawowy, czyli bardzo gęsty. Do każdego sposobu dekorowania jest inna gęstość. Przykładowo, do zrobienia tła musi być bardzo rzadki lukier, do koronek gęstszy, a jeszcze inny do wykonywania obrzeży. Kombinacji jest dużo z polewą, jak i z jadalnymi barwnikami – twierdzi M. Lepa.
Na pytanie, czy używa do ,,zabawy twórczej” sztucznej inteligencji dziewczyna odpowiada, że zazwyczaj rzadko. – Używałam AI, jak mi po prostu brakowało pomysłów. Opisywałam, co chciałabym zrobić na tym pierniku, później pojawiły mi się wizualizacje moich projektów. Przykładowo, dwa miesiące temu robiłam wizualizację na pierniki dla firm i klubów sportowych – dodaje.
Sztuka jako terapia
Praca przy artystycznych piernikach pochłania Marlenie bardzo dużo czasu. Według niej sztuka wymaga dużo cierpliwości i staranności. – Lukier nie jest ołówkiem, a korekty nie zrobię gumką. Czasami trzeba czekać, aż wyschnie pierwszy element, żeby móc zrobić drugi – ocenia Marlena.
W swoim piernikowym portfolio posiada witraże i portrety.
– Do witraży, żeby dodać błysku używam lakieru spożywczego jako zamiennik lukru. Z kolei portrety robię za pomocą barwnika. Z polewy robię sobie podkład, a następnie maluję na nim pędzlem dowolne wzory. Do tworzenia używam również wzorów zaczerpniętych z haftu krzyżykowego. Najpierw nakładam linie, potem krateczki, a finalnie wypełniam wolne miejsca kropeczkami, jest to bardzo czasochłonne. Kiedyś mówiłam znajomym, że takie ozdabianie może być świetną terapią. Po sobie mogę ocenić, że jak robię piernikowe okazy, to jestem spokojniejsza. Wyłączam się z otaczającego mnie świata i skupiam się nad tym, co robię i jest to wciągające – odpowiada z entuzjazmem artystka.
Konkursy i wymiana doświadczeń
Marlena znajduje też czas na inne przedsięwzięcia powiązane z piernikami.
– Prowadzę profil na facebooku o nazwie ,,Piernikięci”. Należę też do grupy o nazwie ,,Lukromaniaczki”, gdzie z innymi pasjonatkami wymieniamy się doświadczeniami i inspiracjami. W tej grupie jest też pani Beata, instruktorka prowadząca różne kursy czy szkolenia. Osobiście sama z nich nie skorzystałam, ponieważ jestem oszczędnym człowiekiem i na razie nie wydaję pieniędzy na lekcje. Jeśli się zdarzą pomyłki, to wiadomo, trochę się podenerwuję. Do perfekcji dochodzę, stosując metodę prób i błędów – stwierdza kobieta.
Prace Marleny zostały wyróżnione w dwóch konkursach kulinarnych.
– Pierwszy raz wzięłam udział w konkursie dotyczącym świąt bożonarodzeniowych organizowanym przez Bachleda Hotel Kasprowy z Zakopanego. Głównym zadaniem było zrobienie świątecznych domków z piernika. Rywalizacja była duża, wszystkie dzieła były przepiękne. Jakie było moje zaskoczenie, że moja piernikowa chatka spodobała się jury, a także innym uczestniczkom. Dużo osób do mnie pisało z zapytaniem, jak go robiłam – wspomina ze wzruszeniem kobieta.
Z kolei drugi konkurs o podobnej tematyce został zorganizowany przez firmę produkującą sprzęt AGD – Pamiętam, że mijał termin wysyłania prac. Działałam wtedy na wariackich papierach. Udało mi się zrobić piernikowe modele lodówki, pralki, kuchenki i mikrofalówki w wersji 3D. Niespodziewałam się, że moje wypieki również się znajdą w ścisłej czołówce – dzieli się wrażeniami Marlena Lepa.
Rozwijać skrzydła, zamiast je chować
Marlena Lepa robi też pierniki na różne okazje. – Są idealne na prezent z okazji urodzin, imienin, na rocznicę ślubu, czy podziękowania. Co do wzorów, jestem otwarta na propozycje od klienta – mówi artystka.
Dodaje także, że tajemnica odkrywania radości z artystycznego tworzenia leży w wsparciu najbliższych.
– Dowiedziałam się, że prawdziwa radość z pasji pojawia się wtedy, kiedy obok są właściwi ludzie. Tacy, przy których nie trzeba niczego udawać, którzy dodają odwagi, wierzą, wspierają i sprawiają, że człowiek zaczyna rozwijać skrzydła zamiast je chować – dodaje. – W tworzeniu chętnie pomagają mi moje dzieci. Lubią sobie podekorować i podrzucają mi pomysły – śmieje się Marlena Lepa.
Co w najbliższym czasie planuje Marlena? – Przez chwilę pomyślałam, żeby otworzyć kuchnię domową i piec pierniki na zamówienie. Jeśli się uda, może ziści się to w następnym roku – podsumowuje.
– Jestem ogromnie wdzięczna za ludzi, których mam dziś w swoim życiu. Dzięki nim coraz odważniej robię to, co kocham, cieszę się swoją pasją Chyba po raz pierwszy od bardzo dawna czuję, że naprawdę mogę być sobą. Wtedy nawet zwykły piernik smakuje jak spełnione marzenie – podsumowuje Marlena Lepa.
DB
