W Ożańsku, przy głównej drodze rosną ogromne lipy. Jak mówią mieszkańcy, drzewa od lat stanowią zagrożenie. Ostatnio jedno z nich runęło na drogę i nie był to pierwszy przypadek. – Nie było wiatru, to był spokojny dzień, mogło dość do tragedii – mówi Mariusz Reń, wójt Gminy Pawłosiów. Problem w tym, że wspomniane lipy są wpisane do rejestru zabytków i o ich ewentualnej wycince może zdecydować tylko Wojewódzki Konserwator Zabytków.
Lipa złamała się we wtorek 19 maja. Uszkodziła mur i zatarasowała drogę. – Dostałem telefon, że przewróciło się drzewo tuż za murem i leży na drodze. Poinformowałem mieszkańców co mają zrobić, jakie służby powiadomić – mówi Grzegorz Jamroży, sołtys Ożańska. Drzewo całkowicie zablokowało ruch i do akcji musieli wkroczyć strażacy. Mieszkający tuż obok, nie ukrywają, że boją się o to, że sytuacja się powtórzy. – Te drzewa mają już swoje lata. Mieszkamy na tym osiedlu i jesteśmy mocno zaniepokojeni. Trzeba wspólnie zadziałać i te drzewa albo całkiem usunąć, albo nisko przyciąć – podkreśla pan Edward.
Sprawa ciągnie się wiele lat
Okazuje się, że problem z tymi drzewami ciągnie się już od wielu lat i jak na razie, nikt nic nie wskórał. – Nie wiem czy musi dojść do tragedii, czy co. W 2016 roku jedno z drzew spadło na nasze posesje, na szczęście między budynki, uszkodzone były tylko ogrodzenia. Dobrze, że nikomu nic się nie stało. Zaczęliśmy wtedy działać mocnej, żeby coś z tymi drzewami zrobić. Jeździliśmy do konserwatora zabytków. Udało się wówczas uzyskać pozwolenie jedynie na drobną przycinkę koron – opowiada pan Krzysztof. – Myśmy już o tym mówili dużo wcześniej, jak ja jeszcze byłem sołtysem. Bodajże w 2007 roku wysyłaliśmy pisma do ówczesnej pani wójt, do konserwatora zabytków, ale przez cały czas było to jakoś pomijane – mówi Jan Słoma, mieszkaniec Ożańska, Radny Gminy Pawłosiów.
Proszą o pomoc
– Mieszkam w budynku blisko tych drzew. Na przestrzeni lat kilka lip tutaj już spadło. Pnie są wręcz dziurawe, można tam rękę włożyć, konary są suche. Przy każdym mocniejszym wietrze drżymy, że któraś z tych lip przewróci się na nasz dom. Prosimy o pomoc w rozwiązaniu tego problemu – mówi pani Barbara. Mieszkańcy Ożańska zgodnie sygnalizują, że sprawa jest bardzo poważna i trzeba jak najszybciej zadziałać. – Przecież teraz gdy to drzewo spadło, to niewiele brakowało by uderzyło w autobus wiozący dzieci do szkoły – dodaje sołtys Ożańska. – Sytuacja jest o tyle dziwna, że warunki pogodowe tego dnia były naprawdę dobre. Nie mam wątpliwości, że te drzewa stanowią duże zagrożenie dla ludzi, dla ich domów, ale też dla użytkowników drogi. Mieszkańcy są przerażeni, interweniowali u mnie, a ja podjąłem odpowiedni kroki. Przygotowaliśmy wniosek o wycinkę tych drzew. Teraz wszystko w kwestii konserwatora zabytków. Mam nadzieję, że wspólnymi siłami uda się nam rozwiązać ten kłopot. Jest moje pełne poparcie w tej sprawie – mówi Mariusz Reń, wójt Gminy Pawłosiów. Stroną w postępowaniu musza być właściciele posesji, czyli wszyscy mieszkańcy tego osiedla. – Pojadą tam nasi pracownicy, być może trzeba będzie ponowić ekspertyzę dendrologiczną, bo czasami tak naocznie nie da się ocenić, ale być może zdecydują sami co z tymi drzewami zrobić – mówi Adam Sapeta, Wojewódzki Podkarpacki Konserwator Zabytków, który zapewnia, że będzie reagować. – Życie ludzkie i zdrowie jest najcenniejsze, a nie drzewo, w tym przypadku będziemy domagać się konkretnej interwencji – kwituje G. Jamroży.
tom
