Piłkarze KS Wiązownica kolejny raz musieli radzić sobie w osłabieniu i znowu zaskoczyli swoją postawą. Tym razem na trudnym terenie w Pilźnie ograli Legion. W Ropczycach, broniący się przed spadkiem Błękitni zatrzymali kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa JKS, ale nie zdołali ograć jarosławian.
Legion Pilzno – KS Wiązownica 0:1 (0:1)
Bramka: 0:1 Wydra 38.
Legion: Stachnik – Remut ż, Zygmunt, Nytko, Manzo ż (D. Kędzior), Mazur, Strózik (68 Nazarenko), Cichoń, Chmura (S. Kędzior), Buras (Baniak), Urban.
KS Wiązownica: Osobiński ż – Piątek, Guedes, Oleksy, Mazur – Wydra ż (88 Botwina), Pindak, Mena, Zieliński, Buńko cz [71] – Kiełt.
Sędziował: Pańko (Rzeszów).
Mecz sąsiadów w tabeli zapowiadał się na wyrównany pojedynek i tak też było. Oba zespoły miały swoje okazje, a o końcowym wyniku zdecydowała jedna bramka. W 38. minucie do wybitej piłki przez obrońcę gospodarzy dopadł Kacper Wydra i strzałem z pierwszej piłki pokonał Stachnika. W 71. minucie czerwoną kartką został ukarany Buńko i Wiązownica kończyła mecz w osłabieniu. Piłkarze Legionu mimo gry w przewadze nie potrafili doprowadzić do remisu i komplet punktów pojechał do Wiązownicy.
Błękitni Ropczyce – JKS Jarosław 1:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Wywrót 77, 1:1 Pchakadze 85.
Błękitni: Daniel ż – Cynk, Mikulski, Czop ż, D. Ochał, Zieliński (68 Haracz), T. Nalepka, Gawle, P. Nalepka ż (90+1 K. Ochał), Lorek (84 Ligęska), Siepierski (57 Wywrót).
JKS: Gudirow – Janiczak, Stankiewicz (46 Surmiak), Prokić, Magdziak (46 Reiman), Pchakadze, Ptasznik, Drelich (61 Kordas), Pilch, Miroshnyk, Verbnyy (68 Arleison).
Sędziował: Bieniasz (Rzeszów).
– Tworzyliśmy dużo sytuacji, mieliśmy przewagę i mogliśmy zamknąć ten mecz już w pierwszej połowie. Niestety potwierdziła się zasada, że niewykorzystane okazję się mszczą. Musimy zachować większy spokój i być bardziej skoncentrowani. Gramy dalej – podsumował Valerij Sokolenko, trener JKS-u. Walczący o utrzymanie zespół Błękitnych postawił twarde warunki liderowi. Bronił się konsekwentnie i chociaż nasz team mocno przeważał, to nie mógł się wstrzelić. Na dodatek w 77 minucie miejscowi wykorzystali jeden z nielicznych swoich ataków i objęli prowadzenie. Jarosławianie szybko wyrównali za sprawą Pchakadze i próbowali pójść za ciosem, ale zabrakło im czasu.
